|
|
|
Przemoc wobec kobiet nie jest częścią przemocy domowej? |
25 czerwca odbyła się w Warszawie ogólnopolska konferencja pt. „ Przemoc w rodzinie – zareaguj, nie bądź obojętny”, którą zorganizowało Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.
Podczas konferencji zostały zaprezentowane programy rządowe i unijne dotyczące zwalczania przemocy domowej („Razem bezpieczniej”, „Daphne III”, Krajowy Program Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie), propozycje zmian do Ustawy o Przeciwdziałaniu Przemocy w Rodzinie z 2005 roku oraz przykłady dobrych praktyk – projekty antyprzemocowe realizowane w wybranych gminach. W seminarium wzięli/ły udział min. przedstawiciele/ki MSWiA, MPiPS, Komendy Głównej Policji, Ministerstwa Sprawiedliwości oraz organizacji pozarządowych. Choć konferencja dotyczyła przemocy domowej, uwaga większości prelegentów/tek skupiała się wokół przemocy wobec dzieci.
3 lata ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie
Podczas konferencji dyskutowano na temat skuteczności ustawy o przeciwdziałaniu przemocy oraz na temat zmian, jakie powinny się znaleźć w planowanej w tym roku nowelizacji.
Wedle obowiązującej ustawy sąd może nakazać sprawcy przemocy opuszczenie lokalu zajmowanego wspólnie z ofiarą. Tymczasem - jak mówił podczas konferncji Krzysztof Mycka z Ministerstwa Sprawiedliwości - dzieje się tak sporadycznie.
Kierunek nowelizacji ustawy powinien zapewnić ochronę ofiar przemocy domowej. Policjanci wezwani do interwencji domowej, mają, w myśl zmian w ustawie, wydawać nakaz opuszczenia mieszkania i usunąć z niego sprawcę przemocy. Złamanie nakazu wydanego przez policję pociągnie za sobą odpowiedzialność karną z art. 244 kk (kara pozbawienia wolności do lat 3).
Zmiany w ustawie mają głównie dotyczyć przeciwdziałania przemocy wobec dzieci. MPiPS chce, aby w nowelizacji ustawy znalazł się zapis zakazujący kar cielesnych wobec dzieci.
Ponure statystyki
W 2007 roku miało miejsce ponad 700 tysięcy interwencji domowych. Z czego blisko 80 tysięcy dotyczylo przemocy domowej. Podinspektor Marek Walczak z KGP podkreślił, że te liczby nie są miarodajne. Policja może podawać dane szacunkowe, na postawie niebieskich kart, które dotyczą jedynie aktów przemocy, które zostały zgłoszone.
Jeśli nawet sprawa o znęcanie się nad rodziną czy stosowanie przemocy wobec członków rodziny trafi do sądu, na ogół sprawca przemocy pozostaje w zasadzie bezkarny. W 83% spraw o znęcanie się nad rodziną sprawcy zostają ukarani wyrokiem pozbawienia wolności w zawieszeniu od 3 do 5 lat, co w konsewencji ozancza, że pozostają pod jednym dachem z ofiarami.
W USA sprawcy przemocy mają do wyboru, albo więzienie, albo uczestnistwo w programach korekcyjno – edukacyjnych. W Polsce w 2007 roku były realizowane tylko 44 takie programy, w których uczestnictwo było dobrowolne, mimo, że obowiązek realizacji programów dla osób stosujacych przemoc został określony przepisami z ustawy o przeciwdziałaniu przemocy.
O tym jak trudna jest praca reedukacyjna ze sprawcami przemocy, zwłaszcza w polskich warunkach, opowiadała Maria Dekert, wicedyrektorka Powiatowego Ośrodka Interwencji Kryzysowej „Oratorium” w Stalowej Woli. Problemem jest zarówno brak wyspecjalizowanej kadry, finansów czy narzędzi ewaluacyjnych, pozwalających na sprawdzenie losów beneficjentów po przejściu programu.
Polacy i Polki o przemocy
Społeczenstwo polskie w większości nie zgadza się ze szkodliwymi stereotypami na temat przemocy w rodzinie – tak wynika z badań „Polacy wobec zjawiska przemocy w rodzinie" przez OBOP dla MPiPS, które przedstawiła podczas konferencji Urszula Krassowska z OBOP.
Co czwarty/a respondent/ka obarcza winą ofiarę za doświadczaną przemoc, uważa, że sprawca zaprzestanie przemocy jeśli nie będzie prowokowany (sic!).
49% ankietowanych uważa, że ofiary przemocy akceptują swoją sytuację.
Blisko jedna czwarta społeczeństwa uważa obrażanie, wyzwiska, szarpanie i popychanie za normalne zachowanie podczas kłótni.
34% nie dostrzega istnienia przemocy ekonomicznej i uważa wydzielanie i kontrolowanie wszystkich wydatków za przejaw gospodarności współmałżonka.
Można również dostrzec pozytywne zmiany w postrzeganiu przemocy przez Polaków i Polki:
90% badanych uważa, że przemoc nie dotyczy tylko rodzin z tzw. marginesu społecznego, 83 % nie zgadza się z opinią, że o przemocy można mówić tylko, gdy widoczne są ślady na ciele ofiary (siniaki, rany). Bardzo duży sprzeciw budzi opinia, że gwałt w małżeństwie nie istnieje, nie zgadza się z nią 79 % osób.
Mimo że z badań wynika, że to kobiety częściej od mężczyzn przyznają się do bycia ofiarą przemocy, to OBOP tworząc kwestionariusz, właściwie kategorię płci pominął.
Zastanawiające, że mówiąc o stereotypach na temat przemocy, nie wspomina się o stereotypach płci. Podobnie podczas całej konferencji przemilczano fakt związku przemocy z płcią sprawcy i ofiary, na koncentując się negatywnym wpływie przemocy na psychikę dziecka.
|
dnia 27/06/2008
Bardzo duży sprzeciw budzi opinia, że gwałt w małżeństwie nie istnieje, nie zgadza się z nią 79 % osób.
Czyli 21% uważa, że gwałt nie istnieje lub "nie ma zdania".
Mimo, że z badań wynika, że kobiety częściej od mężczyzn przyznają się do bycia ofiarą przemocy, to OBOP tworząc kwestionariusz, właściwie kategorię płci pominął.
Zastanawiające, że mówiąc o stereotypach na temat przemocy, nie wspomina się o stereotypach płci. Podobnie podczas całej konferencji przemilczano fakt związku przemocy z płcią sprawcy i ofiary, na koncentując się negatywnym wpływie przemocy na psychikę dziecka.
Żeby to pośrednio sprawdzić wystarczy sprawdzić czy kobiety nie są częściej ofiarami przemocy niż mężczyźni. Chyba, że zakładamy, że kobiety są głównie bite przez siostry, córki i matki. 
Z drugiej strony pani Krassowska pewnie nie wpadła na to, żeby się spytać o płeć sprawcy. Jeszcze by się dowiedziała czegoś niewygodnego dla urzędników z Ministerstwa.  |
dnia 28/06/2008
Te liczby mnie przerażają, popychanie, szarpanina to dla niektórych norma, więc będzie również normą dla ich dzieci. A najbardziej zasmuca ten fragment o prowokowaniu. Czy naprawdę trudno zrozumieć, że człowiek winien posiąść umiejętność panowania nad swoimi emocjami? |
dnia 29/06/2008
Arena, gratuluję. W końcu się odważyłeś napisać do "WO" |
dnia 30/06/2008
Też czytałam twój list, areno i przyłączam się do gratulacji. |
dnia 30/06/2008
Hej a skąd wiecie, że to ja 
Po prostu szlag mnie trafił, jak przeczytałem, że Hiszpania jest krajem maczystowskim, bo ginie tam 70 kobiet rocznie. Kobieta, która pisała ten artykuł nie zadała sobie trudu sprawdzić jak jest w Polsce. Gdybym napisał, że facet od Austriaków budujących piwnice, to spiker TOK FM oraz, że jestem zły na Gazetę, TOK FM i całą resztę za to, że nikt z nich nie napisał ani słowa o raporcie krytycznym i że nie zaprosili PIO na audycję o tym raporcie, to pewnie by mnie nie puścili do WO.
W sobotę się zastanawiałem nad tym "niby sukcesem" i doszedłem do wniosku, że i tak liczba 150 kobiet zabijanych co roku w Polsce wobec 70 w Hiszpanii, do mediów mainstreamowych, Krytyk Politycznych oraz TOK FMów się i tak nie przebije.
PIO ma rację, że walka o prawa kobiet, to jest jak bicie głową w mur.
No na pocieszenie dostałem kosmetyki coś tam SPA. Tylko, że mi chodziło o to, aby Panie redaktorki ruszyły tyłki i napisały o poziomie przemocy domowej w Polsce i że to skandal, że ginie 150 kobiet co roku w tym kraju. Ten cel na pewno nie zostanie osiągnięty.
Przypuszczam, że redaktor Janiszewski co ostatnio w WO tak zgnoił Grocholę za pisanie o przemocy, nie zastanowi się nad tym, że ona miała rację, że napisała na ten temat, a to on jest pseudo-feministą bo nie przeczytał raportu krytycznego.
Dzięki za otuchę. |
dnia 30/06/2008
tu jest kraj nad Wisła, tu się nie mysli, tu się pisze. I gada. Jakoś tam chyba ze 2 lata temu widziałam kawałek programu "Europa..." coś tam, aha, da się lubić. Czy inna Ewa Drzyzga to była może, bo i jakiś dyżurny "psycholog polski" tam siedział? Nie pamiętam. W każdym razie jakies dziwne pytanie padło pod adresem Hiszpana występującego w tym programie - o kobiety i hiszpańskie machismo. Hiszpan wypowiedział się jak człowiek. Znaczy, równościowo, bez zarzutu. Niestety psycholog natychmiast go ustawił, że przecież "istnieją różnice" między kobietami i mężczyznami (i oczywista "nie nalezy przesadzać z tą równością" ... I nikt z kolei nie wyprostował "psychologa". (Hiszpana zatkało.)
Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy w czołówce seksistów europejskich - ale co tam, Hiszpan to macho - i tak ma zostać, bo poza wszystkim Hiszpan-macho nam się podoba. A przemoc domowa nie istnieje, chyba że jakaś suka sama sprowokuje. A nie, istnieje: sądy zabierają dzieci kochającym tatkom.
Ws Grocholi pozostanę przy zdaniu odmiennym. |
dnia 30/06/2008
nie smiley miał być, tylko cudzysłów i nawias of kors |
dnia 30/06/2008
Malgo_
Ty nic nie rozumiesz. W Polsce w kraju, gdzie kobiety mogły głosować już przed wojną, to kobiety nie cierpią z powodu machismo, ani alkoholismo, ani katolismo i wogle to są szcześliwe, bo żyją w bohaterskim narodzie. A jak kobiety są bite, to dlatego że:
a) pochodzą z patologicznych rodzin;
związały się z patologicznymi alkoholikami zwanymi powszechnie "konkubentami", co dzieci 6 miesięczne biją i "konkubinę" (patrz Gowin);
c) gdyby były mądre to by się związały z księciem z PiSu takim jak Cymański, Brudziński lub inny Karski, którzy co prawda nie mają nic przeciwko biciu kobiet i są prawdziwymi dżentelmenami;
d) są nic nie ważne i dlatego nie warto o nich Grochola pisała książkę, bo Grochola powinna napisać książkę o cierpieniach redaktora Janiszewskiego z powodu straszliwej przemocy jakiej doznaje pracując w TOK FM u boku żartownisiów od Fritzla; lub o dzielnych redaktorach z Gazety co nie piszą o bitych kobietach, bo cierpią na przemoc ze strony strasznego Jarka i straszengo Lecha Kaczyńskiego.  |
dnia 30/06/2008
Ponadto przeczytaj sobie co pisze Mrau.
Tam kobiety nic nie wywalczyły, a jeśli wywalczyły to tylko dlatego, że kościół katolicki się skompromitował i był słaby (a ustawy i instytucje same się zrobiły).
A w Polsce straszny kościół jest i dlatego kobiety boją się chodzić na pikiety w sprawie Agaty.
Malgo_ zrozum Mrau ma rację. Trzeba usiaść, płakać i utyskiwać. Bo to jest prawdziwy feminizm, co kobiet nie upokarza.  |
dnia 30/06/2008
Ponadto przeczytaj sobie co pisze Mrau.
Tam kobiety nic nie wywalczyły, a jeśli wywalczyły to tylko dlatego, że kościół katolicki się skompromitował i był słaby (a ustawy i instytucje same się zrobiły). jako wywołana do tablicy sie ustosunkuję:
chłopaku, naucz no się czytać! to że okoliczności były mniej lub bardziej sprzyjające nie oznacza, że "samo się zrobiło"! w którym dokładnie miejscu napisałam, że w Hiszpanii kobiety same nic nie wywalczyły? uważam, że tak samo jak w Hiszpanii i kilku innych krajach, także prędzej czy później (żeby nie było niedomówień: wolę prędzej) także Polki wywalczą szacunek dla swoich praw ( powtarzam: WYWALCZĄ a nie "się zrobi" i mam nadzieję, że stanie się to przy moim skromniusieńkim udziale.
to co mi sie nie podoba w twoich wypowiedziach to negowanie wszystkiego co sie w tym kraju robi dla praw kobiet ( a robi się, a konkretniej ludzie robią), jako "niedostatecznie feministycznego" i generalnie za mało radykalnego, co uzasadniasz zaczynając od "bo w Hiszpanii to..." hmmm... ciekawe kto tu siedzi i utyskuje, że na pikiety nie chodzą, że sie nie organizują, i księdza od agaty przepędzić nie potrafią... |
dnia 01/07/2008
Malgo_, też widziałam ten program. Po prostu stereotypy są wciąż żywe. Kiedyś w tym samym programie była mowa o tym, że w niektórych miejscach w Hiszpanii kobiety nie mogą jeść przy jednym stole z mężczyznami, czy coś takiego i najwidoczniej niektórzy tak to kojarzą, że jak Hiszpan to na pewno macho, a jak trafi mu się normalny facet, to jest załamany, że nie dostrzega prawd oczywistych i nie jest szowinistą. Myślę, że w i tej Hiszpanii gdzieniegdzie kobiety nie jedzą posiłków przy jednym stole, ale jest tam więcej nieseksistów niż w Polsce, gdzie to kobietę można skatować, bo jak bije i nie zabije, to niska szkodliwość społeczna czynu. |
dnia 01/07/2008
mrau
To nie ja twierdzę, że wraz z rozwojem gospodarczym i funduszami unijnymi kobietom się w Polsce polepszy, bo się od "modernizacji" Polkom się nie polepszy. Będziemy mieli drugą Irlandię, gdzie dochód per capita jest wyższy niż Wielkiej Brytanii, ale gdy dziewczyna chce pojechać na aborcję do WB to sąd najwyższy jej zabrania.
To nie ja bronię kretyńskich wypowiedzi Czapińskiego o tym, że jak facet zabija kobietę i synów to dlatego, że miał nadmiar "złych emocji" i "rodzina powinna go skierować wcześniej do psychologa", a ofierze Czapiński ani słowa. Sama uznałaś, że wypowiedź Czapińskiego "dobrze tłumaczy co się stało, co nie znaczy że usprawiedliwia". Myślisz, że Twój autorytet medialny Czapiński powiedziałby, to samo gdyby kobieta zastrzeliła z broni myśliwskiej męża i próbowała zabić swoich synów??
Mogłabyś trochę mniej polegać na autorytetach i więcej współczuć.
areno, czy w wypowiedzi prof. Czapińskiego jest cokolwiek nieprawdziwego? czy uważa on, że fakt działania pod wpływem silnych emocji oznacza, że działania nie można oceniać jako złe, lub nie można za nie wymierzyć kary przewidzianej w kodeksie karnym?
nie popadajmy w jakąś skrajną skrajność i nie klasyfikujmy wszystkich wypowiedzi próbujących wytłumaczyć mechanizm przemocy jako usprawiedliwień, a już jeśli ów mechanizm dotyczy przemocy mężczyzn wobec kobiet to nie traktujmy go jako wręcz mizoginicznego.
Ta Twoja wypowiedź jest dla mnie znakiem, że dla Ciebie autorytet Czapińskiego jest decydujący. A kwestia tego, że komentarz Czapińskiego był po prostu legitymizacją przemocy wobec kobiet jest dla Ciebie całkowicie niezrozumiała.
Jeśli usprawiedliwiasz Czapińskiego; kobiety, którym się nie chce chodzić na pikiety; Janiszewskiego, który zjechał niemiłosiernie Grocholę, za to że sam nie rozumie przemocy wobec kobiet, bo jej nie doświadczył; to jaki jest Twój prawdziwy stosunek do przemocy wobec kobiet. Chyba taki, że to tylko jakaś patologia społeczna, którą powinni się zajmować jacyś terapeuci i troskliwe Panie z opieki społecznej, a nie że jest to kwestia polityczna.
Rzeczywiście masz rację, że Polska to nie Hiszpania. W Hiszpanii feministka nie popierała by szowinistycznych dyrdymałów Czapińskiego.  |
dnia 01/07/2008
doktore Freud, widzę że znasz mnie lepiej niż ja siebie samą!
zaczynajac od końca:
Jeśli usprawiedliwiasz Czapińskiego; kobiety, którym się nie chce chodzić na pikiety; Janiszewskiego, który zjechał niemiłosiernie Grocholę, za to że sam nie rozumie przemocy wobec kobiet, bo jej nie doświadczył; zapomniałeś jeszcze dodać że popieram segregacje rasową, niewolnictwo i handel żywym towarem, ponieważ na tym forum jeszcze publicznie tych zjawisk nie potępiłam! a najbardziej rozbawił mnie fragment o moim rzekomym poparciu dla pana Janiszewskiego (kimkolwiek on jest...) gdyż ani słowem sie w tej sprawie nie wypowiadałam ,czego przyczyna jest prosta: nie czytałam tego artykułu więc kompletnie nie mam pojęcia o co chodzi! no ale to także zapewne świadczy przeciwko mnie: nie dość że nie wyrażam słusznego oburzenia to jeszcze nie czytuję odpowiednio regularnie WO! rzeczywiście, stos mi sie należy jak nic!
a pisząc serio to naucz sie chłopaku czytać zanim zaczniesz sie ustosunkowywać do tego, co WYDAWAŁO ci się, że czytałeś! (chyba już to gdzieś pisałam...)
To nie ja twierdzę, że wraz z rozwojem gospodarczym i funduszami unijnymi kobietom się w Polsce polepszy, bo się od "modernizacji" Polkom się nie polepszy. piszę to po raz ostatni, bo jak widać do tej pory nie trafiło, wiec teraz zapewne też nie dotrze, ale spróbuję: nie "się polepszy" tylko rozwój gospodarczy jest czynnikiem sprzyjającym! prościej sie chyba już nie da! a jak nadal sie upierasz przy interpretacji, że wg mnie PKB załatwi wszystko to twój problem. gadać do obrazu mi się odechciało
do Czapińskiego odnosić mi sie też nie chce. przerabialiśmy to raz i nie zamierzam przerabiać po raz kolejny, bo to bez sensu. skoro jedyna zrozumiała dla ciebie logika polega na "albo albo" to nie mamy o czym rozmawiać
Myślisz, że Twój autorytet medialny Czapiński powiedziałby, to samo gdyby kobieta zastrzeliła z broni myśliwskiej męża i próbowała zabić swoich synów?? taki znawca meandrów mśli prof Czapińskiego (a także zapewne moich) wie pewnie takze co prof. Czapiński mówi po skonsumowaniu jajecznicy na śniadanie, więc mnie maluczkiej nie wypada sie w tej ważkiej kwestii wypowiadać!
i nadal nie rozumiem jakim prawem oceniasz kto jest kto nie jest "prawdziwą" feministką! |
dnia 02/07/2008
najbardziej rozbawił mnie fragment o moim rzekomym poparciu dla pana Janiszewskiego (kimkolwiek on jest...) gdyż ani słowem sie w tej sprawie nie wypowiadałam ,czego przyczyna jest prosta: nie czytałam tego artykułu więc kompletnie nie mam pojęcia o co chodzi! no ale to także zapewne świadczy przeciwko mnie
OK sprawdziłem wątek nt. Janiszewskiego. Przepraszam bardzo, pomyliłaś mi się Magą. Mój błąd. Nigdy nie czytałaś Janiszewskiego w gazecie?
taki znawca meandrów mśli prof Czapińskiego (a także zapewne moich) wie pewnie takze co prof. Czapiński mówi po skonsumowaniu jajecznicy na śniadanie, więc mnie maluczkiej nie wypada sie w tej ważkiej kwestii wypowiadać!
Nie wiem co powie Czapiński, ale przypuszczam, że nie byłby aż tak miłosierny dla matki zabijającej męża i swoich synów i zbył by tego komentarzem typu "była kobieta nerwowa, to ich zabiła".
Wypowiedź Czapińskiego jest po prostu zbieżna z uwagą Kluzik-Rostkowskiej, o tym że problem przemocy wobec kobiet jest "zbyt kontrowersyjny" aby rząd się nim zajmował i po prostu legitymizuje sytuację, w której zabicie żony to nic więcej tylko "wylewanie złych emocji". Obydwie wypowiedzi mieszczą się w dyskursje szowinistycznym, czy jak wolisz "umiarkowanym podejściu do problemu przemocy" i mają wspólną cechę tzn. traktują kobietę jak worek trenigowy, na którym mężczyzna ma prawo od czasu do czasu się wyżyć, a jak nieszczęsną kobietę mąż zabije, to dlatego że mu "nerwy puściły".
Nie rozumiem po co tak popierasz opinię Czapińskiego i cóż wielkiego widzisz w jego "głębokiej analizie". |
|
|
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
|
|
|
|
|
|