W szpitalu psychiatrycznym w Radomiu łamane są prawa kobiet - alarmuje organizacja feministyczna. Panowie z chorobą alkoholową trafiają do wyremontowanego budynku, panie kierowane są na oddział, na którym przebywają poddawani obserwacji przestępcy.
Sprawę nagłośniła Koalicja Kobiet Europejskich w Radomiu. Na jednym z zorganizowanych w naszym mieście spotkań panie omawiały kwestie dotyczące dyskryminacji. Jako jeden z przykładów nierównego traktowania kobiet i mężczyzn podano właśnie szpital psychiatryczny w Radomiu.
- Usłyszałyśmy, że mężczyźni zgłaszający się na leczenie problemu alkoholowego kierowani są na oddział toksykologii zajmujący świeżo wyremontowany budynek. Kobiety natomiast trafiają na psychiatrię, zamknięty oddział, w którym przebywają chorzy psychicznie, ale także poddawani obserwacji mordercy, gwałciciele, pedofile - mówi Elżbieta Jagiełło z Koalicji Kobiet Europejskich.
Organizacja wystosowała apel z prośbą o interwencję do mediów, zainteresowała sprawą władze miasta, chce także rozmawiać z urzędem marszałkowskim, który jest organem założycielskim dla szpitala w Krychnowicach.
Mirosław Ślifirczyk, dyrektor Samodzielnego Wojewódzkiego Publicznego Zespołu Zakładów Psychiatrycznej Opieki Zdrowotnej: o skierowaniu na konkretny oddział decyduje lekarz przyjmujący. Kobiety mają inną naturę i inaczej reagują. Zwykle obok choroby alkoholowej mają inne problemy psychiczne. Na oddział psychiatryczny kierowane są z troski i obawy o ich stan zdrowia.
- Rzeczywiście tak jest, że panie leczą się z uzależnienia na oddziale psychiatrycznym. Ale to nie wynika z tego, że chcemy lepiej traktować mężczyzn, ale z warunków lokalowych - uzasadnia Ireneusz Frysiak, zastępca dyrektora do spraw lecznictwa.
Podkreśla, że sprawa rozbija się o liczbę miejsc na oddziale leczenia alkoholowych zespołów abstynencyjnych. To tam pacjenci, którzy chcą się leczyć z problemu alkoholowego, przechodzą detoksykację. Oddział znajdujący się w wyremontowanym budynku ma 25 miejsc, w tej chwili 23 łóżka są zajęte. Przez mężczyzn. Panie, które zgłaszają się z tym samym problemem, kierowane są na zamknięty oddział psychiatryczny. Dlaczego?
- Bo jeszcze do niedawna liczba pań, które się zgłaszały, była niewielka. Łatwo było więc wygospodarować dla nich sale na psychiatrii. Ale nie można twierdzić, że leżały obok gwałcicieli, to niepotrzebne robienie medialnego szumu - denerwuje się dyrektor Frysiak. Przyznaje jednak, że na ten sam oddział psychiatrii trafiają kierowani na obserwację przestępcy, ale szpital "stara się nie kłaść ich razem z pacjentkami".
- Poza tym, proszę pamiętać, że te panie na własne życzenie doprowadziły się do takiego stanu, a przy przyjęciu są informowane, że będą na psychiatrii. Mogą nie wyrazić na to zgody - mówi dyrektor. Co wtedy? Wtedy po prostu nie są przyjmowane na leczenie. Bo na to, aby dostały łóżko na oddziale LAZA szans nie ma. Przynajmniej na razie.
- Ostatnio bardzo wzrosła liczba osób, które zgłaszają się na leczenie choroby alkoholowej. Zdarza się, że musimy odsyłać chętnych do domu, aby poczekali aż zwolni się miejsce. Bez względu na płeć - informuje Ireneusz Frysiak. Ale też zapewnia, że szpital jak najszybciej zastanowi się nad rozwiązaniem kwestii pacjentek z problemem alkoholowym.
- Po części uderzamy się w piersi. Widzimy, że jest problem i podejmiemy działania, aby panie miały poczucie, że nie traktujemy ich gorzej niż panów - deklaruje dyrektor Frysiak.
Źródło: Małgorzata Rusek, "Gazeta Wyborcza", Radom
|