Udział kobiet w życiu publicznym wciąż jest za mały - w Sejmie stanowią tylko 20 proc., w Senacie zaledwie 8 proc., a w rządzie 26 proc. - dlaczego kobiet w polityce jest tak niewiele, zastanawiali się uczestnicy konferencji "Unia jest kobietą". Elżbieta Radziszewska, pełnomocnik rządu ds. Równego Traktowania uczestnicząca w debacie stwierdziła "Kto nie widzi kobiet, ten traci." Zaś zdaniem komisarz UE Danuty Huebner nieobecność kobiet w życiu publicznym to niewykorzystywanie ogromnego potencjału.
Uczestniczki i uczesttnicy konferencji byli zdania, że skoro kobiety stanowią ok. połowy ludności, powinny mieć proporcjonalną reprezentację. Tymczasem odsetek kobiet-ministrów w Europie wynosi średnio blisko 29 proc., a kobiet-parlamentarzystek - około 22 proc. (w Parlamencie Europejskim - 31 proc.), podczas gdy zalecane minimum to 40 proc.
- W naszej cywilizacji i kulturze powinno być oczywiste, że kobiety i mężczyźni są tak samo eksponowani" - przekonywał Buzek. Jego zdaniem są na to co najmniej dwa sposoby: walka ze stereotypami już na poziomie elementarza, co - jak mówił - przyniesie dobre rezultaty, ale nie wcześniej niż za 20 lat oraz działania bezpośrednie, takie jak parytety.
Odmiennego zdania był poseł Jarosław Gowin (PO). Uważa on, że ani kwoty, ani parytety, ale równe szanse i uczciwe traktowanie apewni kobietom równy dostęp do najwyższych stanowisk, a domaganie się kwot jest dyskryminujące dla kobiet.
- Chciałabym, żeby ludzi oceniano na podstawie ich kompetencji, a nie tego, czy noszą spodnie czy spódnicę. Wciąż jednak kobieta musi być lepiej przygotowana, żeby odbierano ją jako równie kompetentną co mężczyzna - mówiła wiceminister pracy i polityki społecznej Agnieszka Chłoń-Domińczak.
Konferencję zorganizowało Ministerstwo Gospodarki wraz z Europejską Unią Kobiet.
Cały tekst Onet.pl |