TELEFON INTERWENCYJNY DLA KOBIET
DOSWIADCZAJACYCH PRZEMOCY

731 731 551

        czynny we wtorki, srody i czwartki w godzinach 13.00-19.00

Udzielamy bezpłatnych porad prawnych i psychologicznych

    STRONA GŁÓWNA :: o fundacji :: zespół:: akcje/projekty :: kontakt :: szukaj :: english :: KSIĘGARNIA  23/09/2014
Przekaż Feminotece darowiznę!


border=0


Feminoteka - Organizacja Przyjazna Wolontariuszk/om
FEMINOTEKA NA FACEBOOKU
MATRONAT FEMINOTEKI

PARADOKS MACHO

INFORMACJE
RAPORTY
KSIAŻKI
NASZE PUBLIKACJE
LINKI
ARCHIWUM
felietony/recenzje

Wokół Igieł Marka Łuszczyny, o kompleksie Bonda i wołających o ekranizację herstoriach - pisze Alicja Serafin

Claudia Snochowska-Gonzalez: O zarodkach, ludziach i dobrej strategii pro-choice

Seksizm może prowadzić nawet do najcięższych przestępstw skierowanych przeciwko kobietom pisze podinsp. Kamila Zimoń

Twoje alimenty – nasza wspólna sprawa. Agata Szczerbiak o konferencji prasowej CPK i KRK dotyczącej ściągalności alimentów

Akademia Feministyczna: debata pod hasłem Prostytucja – (nie)legalizować? Relacja Joanny Ciemińskiej

Potęga zwyczajności. Przyjaciółkę z młodości Alice Munro recenzuje Sylwia Piszczatowska

Fragment książki Niewolnice władzy. Przemilczana historia handlu kobietami Lidii Cacho

Nieustępliwe kwestionowanie stereotypów i męskocentrycznych hipotez przyniosło jej międzynarodowe uznanie i niezmiernie posunęło naprzód Sprawę kobiet - Małgorzata Danicka wspomina Elain Morgan

O tym, jak Disney w czterech prostych krokach umniejsza znaczenie bohaterek w swoich filmach pisze Margot Magowan

Rachel Cusk Po. O małżeństwie i rozstaniu - krytycznie Agnieszka Sosińska

Gdzie jest Superman? Najnowszą książkę Hanny Samson Zabić twardziela. Nadszedł czas wyzwolenia mężczyzn! recenzuje Agnieszka Sosińska

Jak zaprojektować miasto dla kobiet - o austriackich doświadczeniach w tej dziedzinie pisze Clare Foran


Strefa Kobiecej Twórczości 50+

KOBIETY i ...
aborcja
herstoria
polityka
przemoc
praca
zdrowie
Unia Europejska
Najnowsze artykuły
Alicja Serafin: Wokół „Igieł” Marka Łuszczyny, o k...
Claudia Snochowska-Gonzalez: O zarodkach, ludziach i dobrej st...
Nie samym Gender żyje Kościół
Edukacja równościowa
Recenzja ksiązki "Zawsze pod prąd. Życie Eryki Mann (1905-1969)"
Zimoń: Rola policjantek w pomocy ofiarom przestępstw seksualnych
Twoje alimenty – nasza wspólna sprawa. Agata Szczerbiak ...
Akademia Feministyczna: debata pod hasłem Prostytucja – ...
Sylwia Piszczatowska recenzuje "Przyjaciółkę z młodości" Alice...
Fragment książki "Niewolnice władzy. Przemilczana historia han...
Wspomnienie o Elaine Morgan
Disney: cztery proste kroki, by umniejszyć znaczenie bohaterki
Rachel Cusk „Po. O małżeństwie i rozstaniu” - kryt...
Gdzie jest Superman? "Zabić twardziela" Hanny Samson recenzuje...
Jak zaprojektować miasto dla kobiet
TRUDNE WYRAZY
Odzyskajmy kobiety w języku, używajmy TRUDNYCH WYRAZÓW.
Czas: 1-30 grudnia 2005


Wiele kobiet mówi o sobie: "nauczyciel", "dziennikarz", "lekarz", "urzędnik". Mówią o sobie w męskiej formie i nie widzą w tym nic dziwnego - co więcej, uważają, że mówienie o sobie w formie męskiej brzmi lepiej, bardziej dumnie.

Niektórzy uważają, że żeńskie formy są śmieszne czy wręcz kabaretowe, że język nie zawsze daje sie naginać do naszych potrzeb. Ale pozwolimy sobie się z tym nie zgodzić. Przecież w ciagu ostatnich kilku lat pojawiło się mnóstwo nowych trendów językowych i wyrażeń. Hiszpanie wzdragali się przed używaniem nowych słów, a po jakimś czasie weszły one do języka i dziś nikt się z nich nie śmieje. Podobną rewolucję przeszedł język angielski, gdzie już dawno na słowo 'przewodniczący/-a' nie ma okreslenia 'chairman' - istnieje 'chairperson'. To samo stało się z językiem francuskim, niemieckim (Angela Merkel nie jest w języku niemieckim kanclerzem Niemiec! jest 'die Kanzlerin'). Założymy się, że na początku dla niektórych brzmiało to śmiesznie, ale z czasem żeńskie odpowiedniki męskich nazw zawodów jednak się przyjęły.

Pewne słowa, które dziś brzmią dziwnie, kiedyś przestaną, jeśli będzie się ich często używać, jeśli wejdą do naszego codziennego języka. Warto pamiętać, że język "mówi nami", ale my nim też, że stereotypy płci zaczynają się na poziomie języka. To, jakiej jakości języka używamy, wpływa na nasze postrzeganie rzeczywistości. Dlatego tak ważne jest wprowadzanie żeńskich odpowiedników rzeczowników rodzaju męskiego.

Uważamy, że kobiety w języku są na "permanentnym nielegalu" z powodu dominujacego męskiego rodzaju gramatycznego. Jesteśmy tolerowane, ale dlatego, że zgadzamy się udawać, że nas nie ma. Czyli duldung :).

Dlatego namawiamy do stosowania żeńskich końcówek: używajmy "TRUDNYCH WYRAZÓW"! Namawiamy też do dyskusji na temat żenskich końcówek - dlaczego ich tak nie lubimy, a może lubimy, ale wstydzimy się używać?

Fundacja Feminoteka zaprasiła wszytskich zainteresowanych do konkursu na "Trudne Wyrazy", mającego na celu sprowokowanie dyskusji na temat żeńskich końcówek w języku polskim i ich promocję.

Prosiłyśmy o przysyłanie propozycje nazwy jakiegoś zawodu w formie żeńskiej i w formie męskiej. Zachcęcałyśmy do zabawy jęzkiem! Najciekawsze propozycje otrzymają także formę graficzną przygotowaną przez Agnieszkę Kraskę i zostaną opublikowane na stronie internetowej Fundacji Feminoteka, a także na koszulkach. Po zakończeniu akcji zostaną wydane pocztówki z Trudnymi Wyrazami.


W akcji Fundacji jako ekspertki/ci biorą udział: dr Magdalena Środa, etyczka, filozofka; Kazimiera Szczuka, krytzczka literacka; prof. Jerzy Bralczyk, językoznawca.

  • Artykuł w Wysokich Obcasach
  • Fragment pracy magisterskiej "Płeć w języku polskim" autorstwa Anny Falkiewicz
  • Podsumowanie Trudnych Wyrazów - wypowiedzi naszych internautek/intermautów
  • JURY wybrało Trudne Wyrazy
  • Samiec dnia 03/12/2005
    Przy nazwisku Magdaleny Środy jest skrót dr. A powinna być skrótka drka, wy głupie baby! smiley
    Samiczka dnia 03/12/2005
    Przykład jest niefortunny. Na rysunku pierwszym jest czapka - pilotka, a na drugim - pilot do telewizora. Czego to dowodzi? Niczego. Idę zrobić mężowi obiad. Pa!
    newyorker dnia 03/12/2005
    ja tez tak uważam w szczegolnosci z rozszerzającą sie przestepczoscia w srod koniet terminy jak oskarżona , podejrzana sprawczyni na stałe powinny zagościc do słownika języka polskiego !pozdrawiamsmiley
    newyorker dnia 03/12/2005
    gdyby pilot do televizora nazwac pilotką okazało by się że szowiniści męskiego rodzaju znów wysługują sie rodzajem żeńskimsmiley
    newyorker dnia 03/12/2005
    gdyby pilot do televizora nazwac pilotką okazało by się że szowiniści męskiego rodzaju znów wysługują sie rodzajem żeńskimsmiley
    newyorker dnia 03/12/2005
    gdyby pilot do televizora nazwac pilotką okazało by się że szowiniści męskiego rodzaju znów wysługują sie rodzajem żeńskimsmiley
    Miodek dnia 03/12/2005
    Wyrazy takie jak dziwka i prostytutka występują tylko w rodzaju żeńskim. Dlaczego? smileysmileysmiley
    Katarzyna Orzechowska dnia 03/12/2005
    wyrazy takie jak dureń tylko w rodzaju męskim. Dlaczego?smiley
    Inteligent dnia 03/12/2005
    Zawsze można powiedzieć: idiotka. smiley
    bru dnia 03/12/2005
    Z calym szacunkiem, ale komentarze jak zwykle w internecie bardzo glupie. Jakies obiadki (?co to ma do rzeczy, ze jakas pani lubi gotowac i ma meza?), jakies banaly o szowinistach i marne dowcipy (tak przy okazji to czy jakas zyjaca feministka mowi jeszcze o meskich feministycznych swiniach? tego sformulowania uzywaja juz chyba tylko antyfeminisci, ciekawe czemu sie z nim tak zzyli?) W ogole to zalosne. Zaden komentarz nie odnosi sie do rzeczy. Chyba sobie zamowie jakas ksiazke, moze tam sie spotkam z kims, kto mysli, a nie tylko miele ozorem bez sensu.
    Zdezorientowany dnia 04/12/2005
    Powinna być języka a nie język, wyraza a nie wyraz? Mózga a nie mózg?
    Nigdy więcej dnia 04/12/2005
    Cóż, wszystkie ideologie [i]faszystowskie[/i] prędzej czy później biorą się za kształtowanie historii, języka, świadomości ludzkiej. Feministki nie są tu żadnym wyjątkiem.
    ania dnia 04/12/2005
    jedna prosba. jesli uda sie Paniom przeforsowac ustawe w sejmie, prosze - w imieniu wlasnym i wielu moich znajomych - dodac zastrzezenie, iz kazda kobieta bedzie mogla zdecydowac jak chce byc nazywana. ja np. chce miec w przyszlosci tytul "psychologa", absolutnie nie "psycholozki". to drugie okreslenie kojarzy mi sie z czyms zartobliwym, nawet osmieszajacym. prosze wziac pod uwage glosy wszystkich kobiet!!! moj rowniez. pozdrawiam. Ania Wciślińska
    Fala dnia 04/12/2005
    Język polski jest językiem seksistowskim gdyz ignoruje kobiety i ich osiągnięcia ( np. stosowanie zaimków męskich dla określenia zarówno kobiet jak i mężczyzn, np. oni-ludzie, oni- mężczyźni natomiast kobiety to one), opisuje kobiety wyłącznie w zależności od mężczyzn (patrz przyjmowanie nazwiska po zawarciu związku małżeńskiego, dziadkowie - dziadek i babcia itd., Jankowie czyli Jan i jego żona itp. itd.), przedstawia kobiety w stereotypowych rolach i w ten sposób odmawia im pewnych dziedzin (patrz: brak odpowiedników żeńskich wieeeeeelu zawodów; "babskie gadanie", "babska próżność", "kobieca logika"smiley> Ponadto funkcjonujące w języku przysłowia aforyzmy, anegdoty, dowcipy a nawet sama etymologia słów kobieta, niewiasta, baba ośmieszają i deprecjonują kobiety.
    najwyższy czas to zmienić!!!!!!!
    Język ma wpłych na postawy i zachowania kobiet i mężczyzn (zapraszam do zapoznania sie z literaturą filozofii języka)
    język seksistowski= seksizm
    Bardzo fajna akcja Popieram w 100%
    Pozdrawiam
    Fala dnia 04/12/2005
    Pani Aniu akcja jest po to aby odczarować język psycholożka nie brzmi i ma mniejszą wartość ponieważ kobiety maja w tym społeczeństwie mniejsza wartość smiley
    Pozdrowienia
    Chirurg dnia 04/12/2005
    Idąc waszą babską logiką to już samo bycie kobietą jest ośmieszające. Zapraszam do mojego gabinetu - zaradzimy temu!
    luki dnia 04/12/2005
    zgadzam sie z bru. niestety jest to powszechna tendencja w sieci, ze wiele osob nie ma nic do powiedzenia, ale musza cos napisac, cokolwiek, a internet jest gwarantem ich anonimowosci i uchylania sie od odpowiedzialnosci za slowo. projekt feminoteki jest proba odnowy, ponownego spojrzenia na fleksje. i jesli te koncowki zenskie istnieja to je urzywajmy, to nie zadna zdrada rodzaju meskiegosmiley a oczywiscie jesli jakas pani sobie nie zyczy aby "po profesji" odmieniac ja z zenska koncowka, to nie, wolny krajsmiley i tez nie ma co przesadzac z tym szowinizmem i meska dominacja. sa zawody, ktorych kobiety nie podejmuja z powodow czysto technicznych (a nie ze wzgledu na dyskryminacje!) jak murarz czy gornik. to zawody wymagajace duzej sily fizycznej (owszem, kobiety sa wytrzymalsze od facetow, ale psychicznie) a fizyki nie oszukamy, nie kazda pani ma tyle krzepy co Agata Wrobel. jesli jednak jakas kobietka podejmie sie murarki na budowie czy drylowania wegla w kopalni, to proponuje nazwy "murarka" i "gorniczka" (podobnie "kolejarka" czy "stolarka"smiley. calkiem ciekawe sie wydaje, ze nazwa "ciesla" nie ma meskiego odpowiednika a zawod przeciez wybitnie meski... pozdrawiam
    Językoznawca dnia 04/12/2005
    Luki! Nie wymądrzaj się o języku, bo się na tym nie znasz.
    1. "używajmy" a nie "urzywajmy"
    2. To jest "ten cieśla" a nie "ta cieśla".
    Masz rację, w Internecie wypowiada się wielu durni.
    Spam.Is.Evil dnia 06/12/2005
    Czy p. Bralczyk nie powiedział Wam, że brak żeńskich odpowiedników we współczesnym języku polskim to przede wszystkim konsekwencja sowieckiej okupacji zwanej PRL-em? Czy nie powiedział równiez, że język jest dynamiczny i jego zmiany oddają w pewnym sensie warunki w jakich społeczność żyje? Jakkolwiek generalnie jestem jak najbardziej za stosowaniem żeńkich form i chętnie bym poparł taką inicjatywę, ale widzę pewną niekonsekwencję. Dlaczego p. Środa a nie p. Środzina lub p. Szczuka a nie p. Szczukówna?
    I obawiam się, że niestety proponowane zmiany mają charakter czysto ideologiczny, orwellowski, bo przecież nie chodzi chyba inicjatorom o swego rodzaju archaizację języka. Czy może się mylę?
    Katia dnia 06/12/2005
    Dlatego nie Środzina, bo -ina/-yna tworzy nazwisko odmężowskie, nie Szczukówna, bo -ówna tworzy nazwisko odojcowskie, a organizatorkom akcji nie chodzilo o to, żeby wskrzeszac formy nazwisk wskazujace na zaleznosc (symboliczna) od ojca / meza.
    Katia dnia 06/12/2005
    Hmm, niestety, prof. Bralczyk ( był moim promotorem) chyba nigdy nie wskazywał na zależnośc miedzy zenskimi odpowiednikami a sowiecka okupacja, natomiast o tym, ze jezyk jest dynamiczny, owszem, wspomnial pare razy smiley
    Anula dnia 06/12/2005
    "formy nazwisk wskazujace na zaleznosc (symboliczna) od ojca / meza"
    Dlaczego symboliczną? W moim życiu zawsze rządził ojciec, teraz mąż i jest mi z tym dobrze. Nie cierpię feministek.
    Emu dnia 06/12/2005
    A jednak są takie, które wolą, żeby tylko one same rządziły we własnym życiu.
    PS. co do słowa "dziadkowie". Też mnie razi! I sama wymyśliłam słowo "babciowie" - rdzeń od babci, rodzaj od dziadka. Nie żebym je proponowała na poważnie, ale na własny użytek go używam. Ale już nie mam babciów, została mi jedna babcia i jeden dziadek. ;((((
    Emu dnia 06/12/2005
    Aha, PS. co do naclerki/p. kanclerz. Nie do końca; Niemcy dyskutują, jak właściwie należy obecnie p. Merkel nazywać. I jednak dyskusja idzie w kierunku formy Frau Kanzler, bo kanclerz "to nie nazwa zawodu, tylko tytuł". Feminizowanie tytułów jest jednak rzadkie...
    Emu dnia 06/12/2005
    I siłą rzeczy wypowiedź trzecia pod adresem własnym: precz z literówkami!!!!! smiley
    Ula dnia 06/12/2005
    ....do dziewczyny o imieniu Anula: a masz tez syna? ojjjjjj
    luki dnia 07/12/2005
    ty, jezykoznawca, kto sie przezywa tak samo sie nazywa, hy hy. z tym "uzywajmy" to blad gramatyczny, jestem dyslektykiem. i to nie zadna wirtuozeria wytknac taki blad. a z tym "ciesla" to bez wzgledu na to czy "ta" czy "ten", to koncowka jest zenskasmiley poza tym daleki jestem od wymadrzania sie, to zostawiam jezykoznawcomsmiley
    co do tytulow naukowych, to niejednokrotnie spotkalem sie z powiedzeniem, ze np. "na wydziale sa dwie profesorki" a nie dwie panie profesor, choc tak tez sie czesto mowi.
    i dalej propozycje zawodow: krawiec - krawczyni, operator - operatorka, szewc - szewczyni, tokarz - tokarka, kat - ... (?)
    pozdrawiam
    EwaK. dnia 07/12/2005
    "to nie nazwa zawodu, tylko tytuł". Feminizowanie tytułów jest jednak rzadkie...
    No wlasnie: skoro tytul, to ma byc w wersji "mesko-uniwersalnej" i tak na wieki wiekow amen? Rozumiem, ze tytuly sa bardziej odporne na zmiany, bo rzadzi tu zwyczaj, tradycja, konwencja oficjalna itd., ale moze i one zaczna sie zmieniac.
    Co do Frau Kanzler - nie znam niemieckiego, ale widze, ze wersja die Kanzlerin jest bardziej ekonomiczna. Skoro uzytkownicy jezyka maja sklonnosc do skracania, upraszczania form, nie jest powiedziane, czy za jakis czas ta druga, krotsza forma sie w Niemczech nie przyjmie.
    Szfecka feministka dnia 07/12/2005
    Tylko jak licze sylaby we Frau Kanzler, to jakoś wychodzi mi, że jest ich mniej niż w die Kanzlerin. Ale pewnie algebrę też zamierzacie sfeminizować.
    fredzia dnia 07/12/2005
    akcja jest dobra, przeciez wszystko zalezy od nas, to my ksztaltujemy jezyk, ktorym siebie opisujemy, dlaczego meskie formy sa takie uzurpatorskie, a my kobiety przyjmujemy je bez mrugniecia okiem; a tak na marginseie, czytajac tu obecne wypowiedzi znowu utwierdzam sie w przekonaniu ze niestety najwiekszym wrogiem feminizmu sa kobietysmileysmileysmileysmiley
    Anula dnia 07/12/2005
    Mam trzech synów i dwie córki. A dlaczego?
    Mąciciel dnia 07/12/2005
    Hej Szfecka feministka. Też z FF?
    ula dnia 07/12/2005
    Widzę ciemność. Tylko te córki to światełko w tunelu.
    luki dnia 08/12/2005
    to calkiem ciekawe fredzia, ze to wlasnie kobiety postrzegasz jako wrogow (nie wiem jaki jest zenski odpowiednik...) i dosc, paradoksalnie, oczywistesmiley ale zdaje sie, ze to dobrze, bo to wlasnie kobiety powinny byc krytyczne w stosunku do zyciowej postawy, jaka sie probuje wsrod nich promowac. no i jestem wciaz ciekaw propozycji na zenska koncowke "kata".
    pozdrawiam
    ula dnia 08/12/2005
    katarynka?
    Joanna Piotrowska dnia 08/12/2005
    rodzaj zenski od wroga to wrogini. a z katem faktycznie jest problem. co do uwagi fredzi, to niestety musze sie zgodzic, ale akurat w patriarchalnym swiecie jest to jak najbardziej naturalne. po prostu trzyma sie z silniejszymi.
    Spam.Is.Evil dnia 08/12/2005
    Czy możesz rozwinąć myśl? Jak to będzie w tym niepatriarchalnym świecie? Nikt nie będzie trzymał z silniejszymi?
    Fala dnia 08/12/2005
    Widzę że dyskusja wre co cieszy smiley Odnośnie kanclerki A. Merkel W języku niemieckim każdy zawod ew. tytuł, ma swój odpowiednik żeński a tworzy się go właśnie przez dodanie końcówki -in. Niemcy i Niemki smiley już dawno postawili na równość i aby podkreslic ważność kobiecych działań używają końcówki Inn np. Kanzlerin lub wersja równościowa KanzlerInn. Pozdrawiam
    Joanna Piotrowska dnia 08/12/2005
    zobaczymy jak to bedzie w niepatriarchalnym swiecie, jesli doczekamy :-)
    sija dnia 09/12/2005
    Ja tylko tak na marginesie, ze nie poszlabym po porade do psycholozki, ktora koniecznie obstaje przy byciu psychologiem. Jesli sama ma kompleksy , to jak moze pomoc mnie? Nie chce tu jakos obrazac, tej dziewczyny, ktora to napisala, tylko poddaje pod rozwage.

    No i jeszcze jest ta kwestia:
    sekretarka to taka sobie pani od robienia herbaty a sekretarz to wykwalifikowany wspolpracownik swego przelozonego. Zeby bylo zabawniej: kobieta moze byc sekretarzem redacji - pelni wazna funkcje, ale powiedziec: sekretarka redakcji - robi redakcji w.w. herbate. Lub kawe.
    I jak tu nie wierzyc feministkom? smiley
    amka. dnia 10/12/2005
    kat i katkasmiley

    w niepatriarchalnym świecie będzie się sobą.
    Jimmy Jazz dnia 10/12/2005
    A co by to było, jakbyśmy przy nazwiskach stawiali sobie otczestwo? Pewnie byłby spory problem. Korzystając z okazji chciałem nadmienić, że Tradycja to wymarzone imię dla dziewczynki.
    Dyrektorka dnia 12/12/2005
    Byłam specjalistką. Awansowałam. Zostałam dyrektorką. Tak jest napisane na mojej wizytówce. Ani jedna osoba, która zauważyła tę żeńską końcówkę nie zostawiła tego bez komentarza.
    Większośc uważa, że jestem niepoważna, ponieważ żeńska końcówka odbiera mi godność. Dobre, co?
    Do Dyrektorki :-) dnia 12/12/2005
    Większośc uważa, że jestem niepoważna, ponieważ żeńska końcówka odbiera mi godność. Dobre, co?
    Tym razem to większość ma rację...
    Emu dnia 12/12/2005
    @ EwaK. - nie twierdzę, że tak musi być, tylko relacjonuję, co na ten temat mówi wykładowczyni...
    YETI dnia 12/12/2005
    ... widzisz i nie grzmisz?

    brukarz = BRUKARKA / BRUKACZKA
    kamieniarz = KAMIENIARKA / KAMIENICA
    kopacz = KOPACZKA / KOPARKA
    betoniarz = BETONIARKA / BETONOWA ( a zbrojarz-betoniarz?smiley )
    blacharz = BLACHARKA / BLACHACZKA
    ciągacz = CIĄGACZKA / CIĄGOWA
    docieracz = DOCIERACZKA / DOCIEROWA

    Uff... już nie mam siły ciągnąć dalej.
    Myślę, że same się zamierzacie ośmieszyć. Jest to problem z gatunku: WPŁYW ZORZY POLARNEJ NA POPULACJĘ WIELBŁĄDÓW JEDNOGARBNYCH.

    Niemniej moimi faforytami są: KAT i SZEWC smileysmileysmiley
    miłego łamania języka smiley uups JĘZYKI smileysmileysmiley
    ula dnia 12/12/2005
    ........wielbłądy zostaw w spokoju. nie, no,,,,to nie aż taki problem,,szukamy nazw dla zawodów wcześniej dla kobiet niedostępnych a teraz bardzo wśród nich powszechnych,, teraz kobiety jako statystycznie lepiej wykształcone od mężczyzn nie garną się ani do bruku ani do betonu. kurczeeee ale,,,,,,betoniarką pokręcić to ja zawsze chcialam. i jak tu żyć???
    YETI dnia 13/12/2005
    Voila,

    minister = MINISTERKA
    premier = PREMIERKA
    polityk = POLITYCZKA
    detektyw = DETEKTYWKA
    grafik = GRAFICZKA
    handlowiec = HANDLOWCZYNI
    hodowca = HODOWCZYNI
    krytyk = KRYTYCZKA
    kapitan = KAPITANKA
    nurek = NURKA ( a płetwonurek ratownik? smileysmileysmileysmiley)
    oficer = OFICERKA

    ... a może coś z Wojska?
    MAJORKA i KAPITANKA meldują się GENERAŁCE!

    ... lub Policji?
    PODKOMISARKA melduje się NADINSPEKTORCE!

    ... jak szaleć to szaleć!

    Jestem chwilowo KOGUTEM DOMOWYM i jako GOSPODYŃ DOMOWY mogę się chwilkę pobawić w łamanie JĘZYKI smileysmileysmiley

    Hitą sezony będą chyba stopnie w Marynarce Wojennej.

    MATKA melduje się BOSMANCE ! smileysmileysmileysmileysmileysmileysmiley
    ula dnia 13/12/2005
    graficzka i krytyczka (m.in.) istnieją i funkcjonują od lat wiec nie jesteś zbyt odkrywczy,
    chyba nie wygrasz konkursu,,,,,
    a .........betoniarki dają w na pierwsza nagrodę.
    YETI dnia 13/12/2005
    "Za znęcanie się nad koniem płaci się karę. Pastwienie się nad mową polską jest bezpłatne." smiley

    Nie pamiętam gdzie to przeczytałem, ale napisała to być może jakaś KRYTYCZKA smiley. I mądrze napisał/a.

    Nie mam nic przeciwko żeńskim końcówkom, ale nie wszystkie nazwy zawodów - pomimo wykonywania ich przez kobiety - można żywcem przekształcić w formę żeńską. Z drugiej strony tworzenie całkiem nowego słowa określającego ten sam zawód, lecz wykonywany przez kobietę to chyba lekka przesada.

    PŁETWONURKINI RATOWNICZKA jako SYRENA RATUNKOWA smileysmiley:

    Myślę, że należy jednak zostawić w spokoju PANIĄ OFICER, PREMIER, MINISTER itd. Powagi urzędu to nie odbiera (PANI PREMIER HANNA SUCHOCKA), i dyskryminacji, jak sądzę, nie stanowi (choć mogę się mylić - jestem tylko kogutem domowym)

    Kiedyś już próbowano wprowadzać koszmarki językowe w stylu:
    OSOBOŁÓŻKA, SMOLOTOWYLOTY smiley broń Boże znowu coś takego...

    ... proszę o graficzkę :ROTFL (buziaczka-turlaczka) smiley
    zosiaczek dnia 13/12/2005
    Bradzo się cieszę, że trafiłam na tę stronę. Piszę licencjat "Tytuły zawodowe kobiet". To dla mnie skarbnica wiedzy. Pozdrawiam wszystkich. Ps. Jeśli toczy się tutaj taka dyskusja, to znaczy, że coś jest na rzeczy. Osobiście trochę ni przeszkadza, że większość zawodów ma tylko formy męskie i są to zawody/tytuły określające osoby postawione najwyżej w społeczeństwie. Ale z drugiej strony prezydentka i polityczka brzmią śmiesznie, premiera i ministra przerażająco, wydaje mi się, że pani prezydent, czy pani premier brzmi bardzo dostojnie.
    Katia dnia 13/12/2005
    Yeti, to fakt, że kiedys próbowano wprowadzac nowe słowa i bywały one koszmarne, ale z drugiej strony, gdyby w oświeceniu nie wprowadzono tak wowczas nowych słów jak "istniec" (to chyba Staszic wymyslil) czy "nadmiar", nie mielibysmy ich teraz w jezyku. co gorsza, nie moglibysmy tworzyc poetyckich metafor w stylu "nadmiar istnienia" itp.
    Slowa te wydawaly sie potrzebne i okazaly sie uzyteczne, a to najlepsze uzasadnienie dla neologizmu.
    Gdzie tu widzisz pastwienie sie nad jezykiem?? Jezyk gietki jest, wiele zniesie, wiec sie tak nie martw.
    Katia dnia 13/12/2005
    Nie mam nic przeciwko żeńskim końcówkom, ale nie wszystkie nazwy zawodów - pomimo wykonywania ich przez kobiety - można żywcem przekształcić w formę żeńską. Z drugiej strony tworzenie całkiem nowego słowa określającego ten sam zawód, lecz wykonywany przez kobietę to chyba lekka przesada.
    Druga rzecz, Yeti, jest taka, ze popelniasz klasyczny blad uczniow podstawówki, tzn. mylisz końcówkę z formantem. Końcówka to jest we fleksji, przy odmianie przez przypadki (-a, -y, -e itd.) Jezeli z wyrazu oznaczajacego wykonawcę zawodu (nie zawód, ale wykonawcę zawodu!, to różnica) tworzysz kobiecy odpowiednik, dodajesz formant (tu: przyrostek), który jest wykładnikiem żeńskosci, np "-ka" albo "yni/ini" i powstaje z tego nowy wyraz. Wyrazy nie zmieniaja rodzaju, one maja okreslony rodzaj, także w kazdym przypadku, kiedy tworzy sie odpowiednik żeński mozna mowic o "tworzeniu calkiem nowego slowa".
    I kto tu sie pastwi nad jezykiem, he? smiley
    Nati dnia 13/12/2005
    Nie wszystkie zawody moga być wykonywane przez kobiety, np. operatorem maszyn rolniczych może być tylko mężczyzna. Wyczytałam to w jednej z instrukcji obsługi maszyny rolniczej, jaką jest opryskiwacz. Zatem nie używajmy formy: Operatorka opryskiwacza, bo brzmi to troche dziwnie i mija się z prawdą.
    A poza tym, jak nazwiemy zawodowego kierowcę rodzaju żeńskiego: kierowniczka?, kierowczyni? kierowczarka? albo kobietę prowadzącą Taxi: taksówkarka? taksiarka?smiley
    Latawiec dnia 13/12/2005
    Uważam, że ta dyskusja nie prowadzi w dobrym kierunku. W języku używanym przez nas wszystkich tak rzadko używa sie określeń w męskiej formie.
    Należałoby poprowadzić dyskusję, która pozwoliłaby znaleźć ładne określenia na żeński narząd płciwoy, jakim jest wagina. W trakcie rozmów strasznie ciężko usłyszeć "To" słowo, woel kobiet czuje się nieporęcznie w takich sytuacjach. Nauczcie się i wszystkich w koło nazywać swoje skarby!!!
    Kobiety zacznijcie o tym dyskutować otwarcie!!!!!!!smiley
    Ija Ijewna dnia 13/12/2005
    A co brzmi nie tak w słowie "taksówkarka"? Co do żeńskiej formy kierowcy, rzeczywiście, jest problem. Chyba żeby użyć imiesłowu przymiotnikowego w funkcji rzeczownika, czyli po prostu "kierująca".
    Nati: Owszem, niektórych zawodów nie mogą wykonywać kobiety, ale dlatego, że tak głoszą przepisy, a nie z jakiejść inherentnej kobietom niemożności. Jeszcze kilkanaście lat temu dziewczyny nie skakały o tyczce (Komitet Olimpijski zabraniał); teraz to robią. Siłą rzeczy musiało powstać słowo "tyczkarka". Podobnie będzie i z innymi zawodami/dyscyplinami sportu. Dlaczego by się nie przygotować zawczasu?

    Zaś "dziwność" czy "brak powagi" wynikają - moim zdaniem - najczęściej z nowości tych form i braku osłuchania z nimi. Koźmian na początku XIX wieku wybrzydzał na słowo wyobraźnia (zamiast imaginacji), bo brzmiało mu podobnie do "kuźnia".

    Nati, powiedz proszę, jaką straszną krzywdę robi człowiekowi opryskiwacz? I to taką, że ustawowo ustalono, żeby do niego kobiet nie dopuszczać?
    YETI dnia 13/12/2005
    DO KATI: Nie jestem językoznawcą, ani polonistą. Bolszoj dzienks za oświecenie (I i II)smiley
    W worku pokutnym, do podstawówki na kolanach wracam, głowę popiołem obficie posypując...smiley
    (mało tych emontikonków, ten jest uśmiechem sympatycznym)

    Problem ciekawy, ale czy nie nazbyt wydumany? A co jeśli nie wystrczy ON i ONA?

    NIEMOWLACZKA? BOBASA? ... może ZARODKA? PŁODA?

    JESTEM JAK NAJBARDZIEJ ZA ODPOWIEDNIKIEM ŻEŃSKIM, BYLE NIE NA SIŁĘ !
    [jeśli istnieje taka konieczność, lub komuś brak takowego przeszkadza (czy powinno być KOMUŚNEJ?) mogę używać odpowiednika żeńskiego. O MATKO (matriarchalizm?), byle nie NAUKOWCZYNI, lub NAUKOWCA/WICA]

    Tak czy inaczej, wszelką "nowomowę" zweryfikuje ulica i internet.

    DO LATAWCA: hmm... masz ci los i znowu o d---e smiley
    Seks i słownictwo z nim związane w dzisiejszej polszczyźnie jest tak ubogie, że i na męskie "skarby" zbyt wiele określeń niema. Pradziadowie nasi więcej ich mieli niż my.
    "... czyśmy za wolno szli, czy pobłądzili..." J.K.

    (Choć może to bardziej intymne, jeśli samemu/ej tworzy się z partnerką/em własne określenia?)
    YETI dnia 13/12/2005
    NATI:
    Jeśli w instrukcji ktoś napisał o kobietach w ciąży, nie dziw się!
    Jeśli tylko i wyłącznie o kobietach to bzdura i faktycznie dyskryminacja!
    PRZYSTOJNA MĘŻCZYZNA dnia 13/12/2005
    Uważam, że zmiana niektórych nazw jest tylko robieniem problemu, który nie wiadomo po co został podczepiony pod obrone praw kobiet. Jeżeli chodzi o to drugie, to jestem gorącym zwolennikiem, bo sam głupio się czuję słysząc, że kobiety są dyskryminowane. Ale te nazwy? Po co? Czy jakaś kobieta naprawdę czuje się dyskryminowana z tego powodu? Niektóre nazwy po prostu utrwaliły się w naszym słowniku i jakoś bezproblemowo funkcjonują. Warto robić tę rewolucję, która zamiast ułatwić utrudni nam życie, a konkretnie mówienie?
    Artur Śmiech dnia 14/12/2005
    Do czego wam to potrzebne? Chcecie zostać ministerami (mini-sterami?), premierami (będą was dwie?), polityczkami (wielo-tyczkami?) czy prezydentkami (brzmi jak: prezy-dętkami)?
    To chyba Chaplin powiedział: "Od wielkości do śmieszności jest tylko jeden krok". Właśnie go robicie.
    Katia dnia 14/12/2005
    Nie Chaplin, tylko Napoleon to powiedział.
    Dziękujemy za wskazanie, że jeszcze przed chwilą, zanim stałyśmy się śmieszne, byłyśmy wielkie. Postaramy się wrócic do tego stanu. smiley
    fiolka dnia 14/12/2005
    psychiatra i...psychiatryrzka?!
    Lasil dnia 14/12/2005
    Uh... chyba niektórzy czegoś nie skumali. Panowie boją się, że teraz złe faszystowskie baby każde słowo rodzaju męskiego przerobią na żeńską formę? Za dużo się chyba filmów naoglądali... A tymczasem chodziło chyba o to, żeby odmienić zawody i stanowiska, bo to także zawody i stanowiska kobiet. Więc nie wiem co tu robią płody, waginy i wrogi.

    Mi osobiście się wydaje, choć to może nie za bardzo po polsku, że jak coś na końcówkę -a (tu pewnie poprawią mnie na formant) to można by to zostawić (kierowca Józef był, kierowca Zośka była). Brzmi zabawnie, ale co tam.
    Nie widze nic dziwnego w taksówkarkach, płetwonurkach, nauczycielkach, skoczkach, operatokrach, kopaczkach i pilotkach, jak dla mnie, można by na zapas utworzyć do zawodu księdza także księżynię. Brzmi po polsku i mnie nie razi.

    Ponadto uważam, że jak już z czegoś się nie da (naprawdę) zrobić żeńskiej formy, to lepiej to zostawić. Będzie kilka "tylko-męskich" form, ich raczej nie będzie dużo z tego co tu widzę.

    To nie jest uwstecznianie języka. To szukanie kompromisu między dwoma godnościami - męską i kobiecą. Może któremuś z facetów dobrze pod butem, może którejś z babek dobrze w kuchni z chochlą, to już ich sprawa. Ale czemu walczą z tymi, którzy chcą mieć swoją godność w inny sposób niż oni? Hm? Czemu zdominowana przez męża, której jest z tym dobrze, rzuca się o to, że komuś jednak nie jest dobrze w takiej podległości? Zalatuje fanatyzmem, pewnie zdominowana boi się, że jak zaczniemy mówić "pilotka" i "lotniczka" to jej szczęście pryśnie...

    Z kolei dla tych, co to są tak nowocześni, spójrzcie może co się robi w Anglii, tam mają walijski, szkocki, dbają o te języki i budują do nich słowa, nie boją się tego i używają nowych (bo gdzież u celtów komputery i autostrady). Cóż, nie wiem jak jest u nich z końcówkami, ale to i tak nie ten temat, bo mówimy o Polsce.

    Spójrzmy na wyjątkowy chyba przypadek, odwrotny do sekretarki i sekretarza: malarka to produktywna atrystka robiąca wystawy, malarz to taki pan co chodzi w roboczym ubraniu, kopci i smaruje ściany.
    Podobał mi się przykład z Wysokich Obcasów - bosker(pies), bokserka(sportsmenka), brakowało jeszcze tylko bokserek do kompletusmiley
    Ja tam wyślę moje typy. Bywajcie.
    anonimka dnia 14/12/2005
    ..i on powiedział, od wzniosłości do śmieszności. Kontesktu też nie należało by pomijać...
    Lasil (do Artura Śmiecha) dnia 14/12/2005
    Wiesz, na studiach byłam studentką i jakoś nikomu się to z dętkami nie kojarzyło. Co więcej, każda studentka nazwana studentem wcale nie była szczęśliwa, bo to znaczyło, że ktoś lekceważy lub niedostrzega jej kobiecości - innymi słowy, dziewczyny czuły się na ogół urażone.
    Nati dnia 14/12/2005
    Strażak-forma żenska: strażaczka, strażaczyni, strażkasmiley
    Masarz- forma żeń: masarka, masarczyni
    Kominiarz- forma żeń: kominiarka, kominiarczyni, kominiareczka?
    Marcin dnia 15/12/2005
    Po co dodawac koncowke zenska do nazwy, ktora nigdy nie bedzie desygnatem wykonawczyni czynnosci? Po co wiec rozwazania nad slowami: "kat", "kominiarz", jesli znajdzie sie kobieta wykonujaca czynnosc kata lub kominiarza, to wtedy znajdzie sie okreslenie zgodne z rodzajem naturalnym. Oczywiscie popieram akcje, ma ona przyczynic sie do widzialnosci kobiet m.in. na polu zawodowym, stad moze odpuscic sobie dywagacje nt. nazw zawodow/tytulow/wykonawcowc czynnosci, ktore juz nie istnieja lub w ktorych na razie kobiet nie ma. Wiem tez, ze samo pojawienie sie nazwy z koncowka zenska moze przyczynic sie do otwoarzenia zawodu dla kobiet, chocby przez uswiadomienie spoleczenstwu, ze kobieta tez moze wykonywac okreslony zawod. Moze wiec nie warto na sile tworzyc nazwy dla kobiet od meskich nazw, a wymyslec nowa, podobnie brzmiaca, nawet jesli nie bedzie zgodna z gramatycznymi regulami.
    Pozdrawiam
    Marcin again dnia 15/12/2005
    Nati dnia 14/12/2005 15:48
    Strażak-forma żenska: strażaczka, strażaczyni, strażkasmiley
    Masarz- forma żeń: masarka, masarczyni
    Kominiarz- forma żeń: kominiarka, kominiarczyni, kominiareczka?

    bazujmy na tym co mamy, na wzorcach bedacych w uzyciu, masarz jak malarz, strukturalnie nie rozni sie przeciez, wiec masarka jak malarka,
    ministra jak magistra (z lac.),
    premier+ka jak partner+ka
    strażak to raczej strażaczka, nie wiem, moze przez analogie do straznik - strazniczka
    prezydent - prezydentka, jak rezydent - rezydentka (tytul dramatu Schwaba to Prezydentki w pol. tlumaczniu oficjalnym)
    nie przychodza mi do glowy na razie inne przyklady, a komentarze nie sa zbyt inspirujace.
    luki dnia 16/12/2005
    czy nie fajnym sie zdaje, że "mężczyzna" ma taką, chciałoby się rzec, żeńską formę. można by powiedzieć: "ta mężczyzna" smiley
    popieram stanowisko, że kobiety mogą się czuć urażone nazywając je studentami czy kucharzami, ale wynika to chyba z naszego opatrzenia się i osłuchania, gdyż bardzo dużo jest kobiet studiujących czy uczących się wogóle (uczennice) i takich, które pracują w kuchni. i tak, jak nazwanie studentki "studentem" jest zdecydowanie rażące, tak nazwanie kobiety pracującej w górnictwie "kobietą górnikiem" czy w straży pożarnej "kobietą strażakiem" nie jawi się jako niewygodne czy obco brzmiące.
    pytanie, czy ważnym jest szukanie żeńskich końcówek do zawodów raczej męskich, takich, w których kobiety pojawiają się raz na przysłowiowy tysiąc? być może ważne i potrzebne. jeśli tylko jakaś kobieta mogłaby poczuć się urażona takim "umęszczyźnieniem" nazwy zawodu jaki wykonuje, to taki żeńskich odpowiednik powinno się dla niej znaleźć smiley
    oczywiście nie twierdzę, że żeńska końcówka zawodu powinna tylko i wyłącznie zależeć od ilości kobiet w danym zawodzie pracujących. chodzi jedynie o kwestię, czy należałoby przenieść zagadnienie żeńskich końcówek, nazwijmy to, "typowo-męskich-zawodów" w sferę problemu społecznego, gender'owego czy pozostawić je w sferze ideowej, ambicjonalnej?
    pozdrawiam
    WSm dnia 16/12/2005
    Szefową domu kultury w pewnej wsi jest kobieta z wyuczonym zawodem cieśli budowlanego, inna moja znajoma ma zawód chirurga - jakie żeńskie odmiany tych nazw zawodów proponujecie?
    Ładnie by brzmiało chirurżystka (z franc.?), ale ta cieśla nie daje mi spokoju. Nie ten ciesiel się martwi tym razem ... smiley
    Nicki dnia 16/12/2005
    ahhahaha, ok to zmieniamy teraz nazwe planety z Ziemiam na Ziem - czemu nie , przeciez ziemia nie ma plci, dlaczego wiec ma miec zenska odmiane.

    co za idiotyzmy.


    Proponuje zmiane nazwy z chirurga , na chirurżycisle.


    Ok, ide poczytac Playboya

    Pa Mua :*
    Nicki dnia 16/12/2005
    Ps. krytyki ciag dalszy - Cieniutka ta strona.

    Co z Wami feministki, nie potraficie wyselekcjonowac sposrod was zadnego dobrego PROGRAMISTY. smiley

    best regards

    Nicki
    Nicki dnia 16/12/2005
    Aha zapraszam takze droga Socjo-loszkę ( najbardzie podoba mi sie odmiana psychologa - psycho - loszka hahhahaha )

    CzłonkinieGrupy Nieformalnej Ulica Siostrzana - o hahahhahah ale nazwa......... smileysmileysmiley


    organizującej od 2002 roku cudowne obozy letnie dla kobiet z całej Polski - czemu nie napisac formalnie - brzydkich lesbijek ???



    Prażanka, czyli mieszkanka warszawskiej Starej Pragi - nic dodac , nic ujac, pewnie handlarka na bazarze rozyckiego ahahahhahaa
    A rodowod rodem z pragi polnoc to juz wogole totalna patalogia, nie dziwie sie "socjo-Loszce" że ma tak duże problemy ze soba.


    Pracując w OŚCe organizowała i współorganizowała programy szkoleniowe, w których wzięło udział kilkaset kobiet m.in.: projekt Jak być skuteczną w działaniu, Letnią Szkołę Feminizmu
    HAHAHHAHAHHAHA , na codzien nie spotykam sie z feministkami, ale juz kilka usadzilem - szczegolnie aktywne jestescie na studiach - ciche jak makiem zasial.


    Fakt jedna z was pamietam jakopyskata, ale jak z nia skjonczylem ( po zajeciach ) siedziala w koncie sali z dziwnymi drgawkami. zastosowalem przemoc ( intelektulna)



    Szkołę Liderek, projekt Kobieta w przestrzeni publicznej,


    aaaaahahahhahahhahahahhahahahahhaaaaaaaaaaaaaaaaahahhahahahahhahahhahha - szkola liderek


    smileysmileysmileysmileysmileysmileysmileysmileysmileysmiley
    Sebulba dnia 16/12/2005
    Tak zgadzam się!!! Zlikwidować seksizm w języku polskim, ten damski również! Należy wprowadzić formy nijakie. Zerknijcie, proszę, do ksiązki p. Jacka Dukaja pt. Pefekcyjna Niedoskonałość i myslę, że tam znajdziecie prawdziwą inspirację: paniu Kowalsku wzięłu, byłu, zrobiłu etc.
    men kind dnia 16/12/2005
    czy wyraz pilot oznacza tylko urzadzenie elektroniczne i promocyjny odcinek serialu? mysle ze nastapilo tu drobne przeoczenie moje drogie panie. walczcie o swoje prawa ale bez obrazania innych. walczycie z systemem ktorym sie same kierujecie
    Wroclawski szowinista dnia 16/12/2005
    Ja mam pomysl : idiotka. Swoja droga ciekawe czy najpierw pojawila sie meska czy zenska odmiana tego slowa... Z poziomu tego artykulu moznaby wysnuc teze ze w tym akurat przypadku bylyscie pierwsze...

    A jednak to prawda ze walka feministek to walka z rzeczywistoscia.
    JA dnia 16/12/2005
    Zastanawiałam się długo, biłam z myślami, dziękuję Ci drogi Przyjacielu Kobiet, Nicku (Nicki?)!!! Nigdy już więcej nie nazwę się PSYCHOLOGIEM, bo nim po prostu nie jestem. Jestem PSYCHOLOŻKĄ, co brzmi RÓWNIE dumnie, jak PSYCHOLOG. Bo o RÓWNOŚĆ właśnie tutaj chodzi!
    PS. Wielkie wyrazy szacunku dla DYREKTORKI. Jak awansuję na SPECJALISTKĘ, też tak sobie każę wyryć na tabliczce na drzwiach i - ku uciesze pracowników i pracownic drukarni - wydrukować na wizytówce.
    piko dnia 16/12/2005
    ale posrane mają we łbach (łbaczkach? tfu!!!) te feminazistki
    xxx dnia 17/12/2005
    te, mądrale, piko i nicki (czy jak wam tam), udział w tym forum nie jest obowiązkowy, na prawde! ale rozumiem, że nie macie lepszych zajęć niż walenie konia w damskiej toalecie i możliwość wyszczekania się na takim forum daje wam poczucie wyższości (wynikające zresztą, nie tyle co z waszej zafajdanej męskiej dumy, ale z głębokiego pogrążenia się w licznych kompleksach na jakie cierpią wasze żałosne duszyczki). na szczęście, zawsze jest możliwość poprawy smiley proponuje wam jeszcze raz przemyśleć swoje małostkowe życie i spróbować coś napisać, tym razem od rzeczy. a jeśli dalej zamierzacie promować tutaj swoje zdebilałe umysły to proponuję raczej forum młodzieży wszechpolskiej a z feminoteki wypierdalać smiley

    co do żeńskich końcówek zawodów, prosze kontynuować.
    tyle
    xxx dnia 17/12/2005
    p.s. powyższe słowa kieruję również do wrocławskiego szowinazisty i innych kretynów-faszystów
    Piter dnia 17/12/2005
    he he, teraz już wiem, że wśród kobiet też są zakute pały!!! Dzięki dziewczynki. Pozdrawiam i życzę szczęścia w tym waszym własnym świecie smiley
    ja dnia 17/12/2005
    Do FALA: a jak sadzisz, skąd się wzięło powiedzenie ` babskie gadanie`? Tak z powietrza? Nie bardzo. Gadając takie farmazony udowadniasz właśnie, że ma ono sens.smiley
    Golas dnia 17/12/2005
    Kierowca----->Kierownica <hahaha>smiley
    Magda dnia 17/12/2005
    Jestem POLONISTKĄ i uczę dzieci. One wiedzą, że nie wolno mówić na kobietę "nauczyciel", ale niestety moje koleżanki nie przyjmują tego do wiadomości. Wlaczmy o żeńskie formy!!!! Na co dzień!!!smiley
    Ija Ijewna dnia 19/12/2005
    Nie karmić trolli!
    Toż oni się napawają naszymi reakcjami na ich chamstwo i głupotę. I zamiast ciekawej dyskusji o języku na forum tworzy się jakieś zafajdane pole walki.

    Swoją drogą bardzo się muszą czuć niepewnie, skoro nawet żeńskie formy nazw zawodów czują się w obowiązku zaatakować.

    Z dresami (umysłowymi) się nie rozmawia. Nie ma o czym.
    TAO dnia 19/12/2005
    To nie jest takie proste, jak się wydaje autorom projektu. Różne języki mają różne prawa i tych praw nie zmienią żadne kampanie społeczne; one zmieniaja się stosownie do wewnętrznej dynamiki języka, wciąż nie do końca rozpoznanej przez naukę. W przypadku polszczyzny trudność z tworzeniem "równoległych" form rodzajów gramatycznych jest przede wszystkim to, że rzeczowniki mają deklinację i prawidłowa forma żeńska ma często postać, równą dopełniaczowi formy męskiej (np. "ta nurka", ale "tego nurka" etc.). Wprawdzie w strukturze zdania na ogół daje się uniknąć dwuznaczoności, ale wydaje sie pożądane poszukiwanie form, nie obciążonych taka dwuznacznością. Innym problemem jest to, że często prawidłowa forma żeńska jest słowem, mającym inne utrwalone znaczenie, niż żeński odpowiednik zawodu, określanego przez słowo rodzaju męskiego (np. marynarka, betoniarka, tokarka, kierownica) i tu już nieporozumienia są nieuniknione, trzeba zatem szukać innych form, innych dróg. Czasem taka dwuznacznośc jest dopuszczalna (np. "literatka", głównie dlatego, że znaczenie "szklanka wódki" jest dzis praktycznie martwe, chyba też "betoniarka" i "tokarka"smiley, częściej - jednak nie (żeński odpowiednik "kierowcy" mógłby brzmieć "kierowczyni", ale ani "kierownica", ani "kierowniczka", bo to ostatnie to rodzaj żeński od "kierownik", żywy w polszczyźnie od dziesięcioleci).
    Nie zgadzam się z inicjatorkami akcji w kwestii zasadniczej: by języki mogły być "seksistowskie" lub "nieseksistowskie", podobnie jak "proletariackie", "burżuazyjne" itd., itp. Ale nie mam nic przeciw powstawaniu nowych form językowych tam, gdzie powstaje taka potrzeba (a skoro pojawiła się inicjatywa - najwidoczniej potrzeba istnieje). Trzeba jednak podchodzić do sprawy poważnie, inaczej, niz większość uczestników tej dyskusji, którzy najwidoczniej dobrze się bawią (cudzym kosztem). A także - nie udawać, że żeńskich form nazw zawodów w ogóle w polszczyźnie nie ma. Bo przecież są, dziesiątki, jeśli nie setki. Nie ma co wyłamywać otwartych drzwi, upominając się o "czytelniczkę", "krytyczkę", "rzeźbiarkę", "urzędniczkę", "posłankę" itd. itp. - to słowa istniejące od dziesięcioleci, niektóre - od stuleci. Jeśli dziś wychodzi z użycia forma "nauczycielka" - trzeba bić na alarm i szukać przyczyn (w jakimś biurokratycznym absurdzie?), ale nie udawać, że słowo to dotychczas nie istniało. Jeśli na forach internetowych notorycznie występuje irytująca formuła "użytkownik X napisał", często z imieniem żeńskim w miejsce "X", trzeba propagować wprowadzanie podwójnych formuł, do wyboru przez piszącego. Rzecz jest prosta, wymaga jedynie wysiłku administratorów i uzytkowników takich for.
    Część proponowanych form jest do przyjęcia, jako zgodne z regułami polskiego słowotwórstwa: "polityczka" jest bez zarzutu; "ministra" jest do przełknięcia, choć to dopełniacz od "minister" (jest lepsze od "ministerki", która ma końcówkę, charakterystyczna dla zdrobnień). Ale już "prezydenta" brzmi pokracznie, a "premiera" jest niedopuszczalna ze względu na dwuznaczność. Jeśli ze względów ideologicznych nie chcemy uznać tradycyjnego polskiego sposobu zaznaczania płci osoby, uprawiającej zawód lub sprawującej funkcję o nazwie, nie mającej formy żeńskiej, przez dodatek "pani" i nieodmienność tej nazwy (np. "premier, z premierem", ale "pani premier, z pania premier" etc.) trzeba poszukiwać innych form. Może idąc w kierunku form dla polszczyzny nietypowych, jak "premieria, prezydentia" (choć to drugie słowo będzie w wymowie ciążyć do tożsamości z "prezydencją", co znów sposobuje dwuznaczność)? Niezręcznej formy "prezeska" można z kolei uniknąć przez powrót do polskiej pary "przewodniczący/przewodnicząca" itd., itp. A wreszcie - niekoniecznie "żeńska" nazwa zawodu musi byc rodzajem żeńskim od nazwy "męskiej". Może być zupełnie inna. Np. "żeglarka" jako odpowiednik "marynarza" (w końcu są to podobne funkcje, a pierwsze słowo jest dobrze zakorzenione w polszczyźnie; na trochę podobnej zasadnie, jak "żeńskim"" odpowiednikiem "marynarki" jest "żakiet" - z ciekawym odwróceniem rodzaju gramatycznego - a "garnituru" - "kostium", co chyba jest w tym znaczeniu rusycyzmem).
    Chciałbym tu przypomnieć historię z "podomką". Za mego dzieciństwa nasi macherzy od języka postanowili wyeliminować z polszczyzny słowo "szlafrok" (jako germanizm, podobnie jak "śrubsztak", "hebel", "laubzega" etc.). Po publicznym konkursie, w którym wiekszość zgłoszonych propozycji miała charakter zamierzenie lub niezamierzenie humorystyczny, wybrano określenie "podomka" i narzucono je jako obowiązujący zastępnik "szlafroka". Po raptem paru latach słowo to przyjęło się na określenie ubioru żeńskiego, a "szlafrok" pozostał określeniem jego męskiego odpowiednika. Zdecydowały końcówki, zgodnie z ogólną (choć dopuszczającą liczne wyjątki) reguła języka polskiego, a chyba także potrzeba odróżnienia stroju domowego mężczyzn i kobiet, na tyle różnego, że domagającego się róznych nazw. Warto mieć to na uwadze w tej kampanii.
    Na zakończenie: współczesny angielski wprowadził nie tylko "chairperson", ale i "chairwoman"; oba słowa bywaja używane jednym tchem, zależnie od płci danej osoby, więc pierwsze nie jest "neutralne płciowo". Sam to słyszałem, wiele razy, tak w Euronews, jak i BBC.
    compris dnia 19/12/2005
    Miodek napisał:
    Wyrazy takie jak dziwka i prostytutka występują tylko w rodzaju żeńskim. Dlaczego?
    Bo u facetów nazywa się to POLITYK.smiley
    ula dnia 20/12/2005
    1. a propos "chairperson" -zaiste nie jest neutralne płciowo-dlatego jest już coraz mniej używane na rzecz "CHAIR" co pokazuje fleksybilność angielsiego społeczeństwa
    2. a propos podomki-nie moge nie przypomnieć "zwis męski ozdobny"!!!!!!!!!!!!
    www.thedolls.pl
    TAO dnia 20/12/2005
    Redukcja do "chair" jest dobrym przykładem "neutralizacji rodzajowej" języka, ale za cenę zastąpienia określenia osobowego - nieosobowym ("chair" to tyle, co przewodniczenie, nie osoba, która je wykonuje; teoretycznie "chair" można odnieść także do komutera). Jest to jednak przykład na zmienność, giętkość ("fleksybilność" to zbędny anglicyzm) języka, a nie społeczeństwa.

    "Zwis męski ozdobny", "trójkąt męski elegancki", "zwis podsufitowy", "lekarka z taperu" etc. to były biurokratyczne wymysły z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, stosowane głównie w systematyce wyrobów przemysłowych oraz wyśmiewanych przez satyryków (to oni je spopularyzowali). Nie narzucano ich w codziennym uzytku. Natomiast "podomkę", "imadło", pilnik" i wiele innych narzucano w taki właśnie sposób, w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych; wiele tych słów przyjęło się, tak że dziś nie odczuwamy ich nowości, a nawert - nie pamiętamy ich odpowie3dników, zapożyczonych z niemieckiego.
    ula dnia 20/12/2005
    oczywiście "chair" oznacza również osobę-obejmującą owo stanowisko- przynajmniej - wg zasad political correctness, nowszych słowników i bardziej światłych Anglików
    TAO dnia 20/12/2005
    Kilka uwag o przedstawianych wyżej propozycjach. Wiele z nich, to słowa od dawna znane i stosowane: "oskarżona", "podejrzana", "sprawczyni" (tu wszakże jest problem, bo określenie "sprawca" jest często używane w stosunku do osoby jeszcze nieustalonej, której płci nie można więc określić, a większości przestępstw dokonują jednak mężczyźni), "psycholożka", "socjolożka" (obie formy rzadko spotykane, ale niewątpliwie istniejące już w języku polskim), podobnie jak "murarka", "górniczka", "kolejarka", "kopaczka", "krytyczka", "graficzka", "taksówkarka", "operatorka", "kierowniczka", "strażaczka", "masarka", "maszynistka" (równie dobrze o osobie obsługującej maszyny biurowe, co dowolne inne) i wiele innych.

    Żeńska forma "kierowcy" nie może brzmieć ani "kierowniczka", ani "kierująca", bo oba te słowa maja już inne, utrwalone i potrzebne znaczenia. "Kierowczyni", choć dziś brzmi egzotycznie, wydaje się do przyjęcia. Utrwalony żeński odpowiednik "krawca" brzmi "krawcowa" i nie ma potrzeby szukania czegoś nowego. Gorzej z "szewcem" - "szewcowa" ma wciąż żywe znaczenie "żona szewca"; pochodzenie "krawcowej" jest podobne, ale to znaczenie zatarło się już dawno. Problem z "cieślą" polega na tym, że słowo to jest rodzaju męskiego, ale ma postać, charakterystyczną dla rodzaju żeńskiego. Inna rzecz, że to zawód zanikający, którego raczej kobiety nie zaczną uprawiać. Nie przejmowałbym się też poszukiwaniem formy żeńskiej dla "kata": kraje cywilizowane zniosły już karę śmierci, więc zawód przechodzi do historii. Podobnie nie wydaje mi się potrzebne poszukiwanie żeńskich określeń wykonujących najcięższe prace fizyczne. Nie sądzę, by kobiety miały je liczniej wykonywać...

    Problem z "sekretarzem/sekretarką" można rozwiązać inna drogą. Coraz częściej na określenie "sekretarza" używa się określenia "asystent", które ma oczywistą formę żeńską, która nie kojarzy się z "sekretarką" (pomocniczą pracowniczką biurową). Pozostaje problem "sekretarza redakcji", choć nie zgadzam się, by określenie "sekretarka redakcji" jednoznacznie odnosiło sie do sekretarki redaktora naczelnego. Poważniejszy jest problem z "sekretarzem stanu", funkcją w aparacie państwa, którą kobiety będą coraz częściej zajmować. Tu "sekretarka" jest absolutnie wykluczona; może nawiązać do zapomnianej dziś formy "sekretariusz" i wprowadzić "sekretariuszkę stanu"?

    Żeńskim odpowiednikiem "księdza" musi pozostać "kapłanka", przede wszystkim dlatego, że prawidłowy odpowiednik żeński istnieje i brzmi "księżna", tyle, że znaczy co innego (pierwotnym znaczeniem słowa "księdz/ksiądz" było "władca"; dopiero później, choc przed wiekami, nastąpiło przesunięcie znaczenia na "kapłan chrześcijański"). Ale i dziś o księżach często mówimy "kapłani", więc taka forma żeńska byłaby zrozumiała, a nawet - oczywista.

    "Chirurżystka", choć brzmi egzotycznie, może się przyjąć. Jest to forma lepsza, niż "chirurga" (równa dopełniaczowi rodzaju męskiego) czy trudna w wymowie "chirurżka". Przy okazji: warto zwracać uwagę na to ostatnie: niektóre proponowane formy będż brzmieć niezręcznie ze względów czysto fonetycznych. Warto też pamiętać, że w mowie nie da się zastosować form typu "on/ona", któe w tekście pisanym mogą rozwiązać część problemów, sygnalizowanych przez autorów tej dyskusji.

    "Handlowczyni" na wzór utrwalonej w języku "hodowczyni" i "sprzedawczyni" jest do przyjęcia, choć brzmi ciężko. Może warto wyjść od jakiegoś synonimu "handlu"?

    Co do "kapitanki" - w jezyku polskim istnieje już lepiej brzmiące określenie "kapitana", wprowadzone niedawno do literatury.

    Oczywiście, wbrew niektórym dyskutantom, w tej dyskusji powinno chodzić tylko o określenia zawodów i zajęć, a nie - słów, określających rzeczy, które na ogół mają rodzaj gramatyczny nie ze względu na swój desygnat, a na wygłos: kończące się na spółgłoskę przybierają w naszym języku z zasady rodzaj męski, na samogłoskę "a" - żeński, "samogłoskę "o" - nijaki. Mamy więc np. parę synonimów "język - mowa" o różnym rodzaju gramatycznym. Nie ma co też szukać odpowiedników wyzwisk i przezwisk: wykoncypowanie żeńskiego odpowiednika słowa "dureń" raczej nie przyczyni się do poprawy ani społecznej sytuacji kobiet, ani ich "językowego równouprawnienia".

    Co do sportu: to nie było tak, że MKOl zabraniał kobietom uprawiania takich czy innych sportów. W miarę emancypacji społecznej kobiet w XX wieku kobiety zaczynały uprawiać kolejne dyscypliny sportowe, a gdy liczba zawodniczek i ich zrzeszeń osiągała odpowiedni poziom, MKOl włączał daną dyscyplinę do programu Igrzysk. Tu akurat wielkie było znaczenie rozwoju masowego sportu młodzieży obu płci w krajach totalitarnych, zwłaszcza komunistycznych, służące głownie przygotowaniu wojskowemu. A wraz z rozwojem danej dyscypliny powstawało określone słownictwo - chyba trudno byłoby dziś znaleźć dyscyplinę sportową (poza wyścigami samochodowymi), osoby uprawiające która nie miałyby odpowiedniej nazwy własnej. Zabawna historia zdarzyła się natomiast z ogólnym polskim określeniem kobiet, uprawiających sport: brzmi ono "sportsmenka" (a nie np. "sportówka", choć taką nazwę lansowano za mojej pamięci). Pierwotne określenie sportowca brzmiało "sportsmen" (kalka z angielskiego), potem, w ramach "polonizacji polszczyzny" ukuto zręczna formę "sportowiec". Ale jej żeński odpowiednik sie nie przyjął, pozostał natomiast odpowiednik wypartej z użytku formy "sportsmen", etymologicznie nader "męski". Po raz kolejny pokazuje to, że żeńskie określenie danej funkcji nie musi być derywatem żeńskoosobowym od określenia męskiego, że język rządzi się cokolwiek irracjonalnymi regułami, lubi wyjątki i gry.

    I jeszcze o opryskiwaczu: jest to maszyna rolnicza, służąca do rozprowadzania nawozów sztucznych i środków ochrony roślin. Te drugie są na ogół szkodliwe dla ludzi, przy czym dla kobiet bardziej, niż dla mężczyzn. Stąd zakaz pracy kobiet przy ich obsłudze. Podobne było uzasadnienie zatrudniania kobiet przy pracach, związanych z nadmierną wibracją - jest ona bardzo szkodliwa dla zdrowia prokreacyjnego kobiety.
    justymon dnia 28/12/2005
    Mam pomysł, który zrodził się po przeczytaniu komentarzy. Może by zrobic możliwość ich wpisywania po zalogowaniu się, bo to, co można tu przeczytać, to czasem żenada. Może jak ktoś miałby swój login, to czułby się skazany na zachowanie pewnych form kultury osobistej!
    antygona dnia 30/12/2005
    o Boze..!!hmmma mzoe Bog tez byl kobieta...?<mam nadzieje ze teraz nie zgrzeszylam>smiley pobawmy sie inaczej....PROSTYTUTKA - PROSTYTUT..... ksiadz- ksiadzowa...?....smiley
    rewa dnia 02/01/2006
    mam poczucie, ze justymon ma racje. uwaga do osoby o nicku "Nicki", moze po prostu nie wchodz na te strone, jesli wywoluje ona u ciebie taka agresje - taka prosta rada od niepsycholozki. az trudno uwierzyc, ze ktos serio pisze takie posty.
    Lasil dnia 03/01/2006
    A czy przypadkiem żeńską formą "szewca" nie jest aby "szwaczka"? Po co szukać szefcowej czy szefcy...
    czytelniczka dnia 07/01/2006
    Zglos sie do leczenia Nick, bo piszac sie kompromitujesz.
    Moze 3-4 letnia terapia psychiatryczna Ci pomoze, zawsze jest jakas szansa.:(:(:(
    Bolesława Jaszczukówna dnia 08/01/2006
    "tu wszakże jest problem, bo określenie "sprawca" jest często używane w stosunku do osoby jeszcze nieustalonej, której płci nie można więc określić, a większości przestępstw dokonują jednak mężczyźni"
    I wychodzi tu całe "równiuprawnienie"-> mężczyźni są sprawcami więc mogą być na listach gończych, a kobiety są "użytkowniczkami" internetu jakoś na tym samym poziomie?
    To wszystko jest idiotyzm jak z Orwellowskiego roku 1984, gdzie zmieniano język by utrudnić myślenie.
    Bo nie wiem czy zauwazyła wasza zgraja że wyrazy kobiece tworzy się od wyrazów męskich...i w liczbie mnogiej należy stosować słowo pierwotne a nie wtórne. No jest jeszcze jedna możliwość, czyli pełna równość, czyli tylko rodzaj męski (bo przecież nie wtórny do niego żeński czy wymyślony nijaki)-> ale nie o to chodzi, tylko o likwidację "starego, burżuazyjnego porządku" w nowym wcieleniu.
    Moja propozycja do konkursu:
    IDIOTA - FEMINISTKA
    (i dla równowagi)
    KRETYNKA - LEWICOWIEC
    Safona dnia 09/01/2006
    Tao, dzięki ogromne. Pod koniec dyskusji trafiłam na pierwsze rozsądne - a przy tym ciekawe dla studentki polonistyki - komentarze do niezbyt rozsądnego artykułu.
    Wobec tego z mojej strony tylko jedna, ale za to dość obszerna uwaga.
    Lasil, piszesz o szukaniu kompromisu między dwiema godnościami i odwołujesz się natychmiast do podległości, dominacji - ci, którym dobrze jest z obecnym językiem, są ponoć zdominowani, ale niech nie utrudniają postępowym i niezależnym - taka jest wymowa tej wypowiedzi. Mnie się to niezbyt podoba. Nie czuję się zdominowana przez jakiegokolwiek faceta, wręcz przeciwnie, jestem aktywna, niezależna, na dodatek w związku z kobietą - ale moje wyczucie językowe sprzeciwia się tworzeniu na siłę niektórych słów, które brzmią dziwnie i mało poważnie. Wyczucie językowe to rzecz gustu - i to dobrze, niech tak będzie. Któraś z pań woli być psycholożką, niech nią będzie. Inna woli być panią psycholog - niech nią będzie. Nie rozumiem tylko, po co zbawianie ludzi na siłę, po co podział na zdominowanych i walczących, po co wreszcie uwaga (na szczęście nie Twoja), która padła jako odpowiedź na prośbę, by nie narzucać innym nazywania się w określony sposób: że autorka komentarza nie pójdzie do kobiety, która upiera się, by być psychologiem/panią psycholog, bo nie chce, by pomagała jej osoba, która nie umie poradzić sobie z własnymi kompleksami. To już nie było kulturalne, a poza tym podkreśla problem, z jakim feministki chyba nie potrafią sobie poradzić: że nie każda kobieta, która nie potrzebuje żeńskiej formy, jest zdominowana przez faceta.
    Mam wrażenie, że wielu uczestniczkom tej dyskusji brakuje jakiegoś zdrowego podejścia... chociażby do mężczyzn i przejawów męskości w życiu codziennym. Na razie widzę pogląd "kto nie z nami, ten przeciw nam" przekształcony w "która nie za psycholożką, ta uległa i gorsza", zupełnie jakby fizyczną i psychiczną niemożliwością była świadomość własnej wartości jako kobiety przy jednoczesnej niechęci do często nieprzemyślanych i zbyt siłowych zmian w języku.
    To jest za bardzo. Przesadzone, przerysowane, przejaskrawione. Tak jakbyście, moje panie, wciąż czuły się zagrożone przez mężczyzn i jakby paniczny strach przed nimi i ich wpływami narzucał wam takie a nie inne pomysły. A przecież jesteście wolne, swobodne, postępowe... niezależne od wpływów płci brzydkiej.
    Majher dnia 17/01/2006
    smiley przykre te niektóre komentarze.....czasem lepiej nic nie pisać niż pisać takie bzdury
    patenotre dnia 27/01/2006
    pediatra - pediatryczka
    notariusz - notariuszka
    adwokat - adwokatka
    leśnik - leśniczka
    chirurg - chirurgczyni/chirurgowczyni
    inżynier - inżynierka
    kierowca - kierowczyni/kierownica
    cyrkowiec - cyrkówka/cyrkowczyni/dama cyrkowa
    urolog - urolożka
    psychiatra - psychiatryczka
    ordynator - ordynatorka
    piekarz - piekarka
    myśliwy - myśliwczyni
    fotograf - fotografka
    majster - majsterka
    weterynarz - weterynarka
    zegarmistrz - zegarmistrzyni
    marynarz - marynarka
    jubiler - jubilerka
    filatelista - filatelistka
    rzeźnik - rzeźniczka

    ?
    patenotre dnia 27/01/2006
    pediatra - pediatryczka
    notariusz - notariuszka
    adwokat - adwokatka
    leśnik - leśniczka
    chirurg - chirurgczyni/chirurgowczyni
    inżynier - inżynierka
    kierowca - kierowczyni/kierownica
    cyrkowiec - cyrkówka/cyrkowczyni/dama cyrkowa
    urolog - urolożka
    psychiatra - psychiatryczka
    ordynator - ordynatorka
    piekarz - piekarka
    myśliwy - myśliwczyni
    fotograf - fotografka
    majster - majsterka
    weterynarz - weterynarka
    zegarmistrz - zegarmistrzyni
    marynarz - marynarka
    jubiler - jubilerka
    filatelista - filatelistka
    rzeźnik - rzeźniczka
    elpadro dnia 03/02/2006
    beznadziejasmileysmileysmileysmileysmileysmileysmiley
    Ada dnia 07/02/2006
    Wydaje mi sie, że mimo wszystko wprowadzenie nowych form żeńskich, których nie ma jeszcze w języku- jest dobre i własciwe. Wiele słów wchodzi do języka, przekształca go , może to miara naszych czasów, aby wyjść z patryjarchatu. Nie jestem za radykalną zmianą i uśilnym przekształcaniem, dopasowywaniem do wzoru pilot-pilotka. Jednakże mówmy także o równości płci w języku. Język opisuje nasz świat i nas, tak więc pozwólcie wejść do fleksji -smileyrównież nam.
    soc dnia 12/02/2006
    Akcja jest SUPER!!! Jezyk kreuje rzeczywistość, podkreślajmy wiec w nim naszą obecność. Zastanawiam sie nad z żeńska formą pracownika socjalnego:
    pracowniczka - zdrobnienie,
    pracownica - kojarzy mi sie z robotnicą,
    pracownika - jakoś tak niezrecznie brzmi. Jakiej formy używać???
    jotka dnia 05/03/2006
    a ja zdecydowanie wole chodzic do pani psycholog niz do psycholozki.
    nie czuje sie w zaden sposob dyskryminowana i pozbawiana swojej kobiecosci przez to ze jestem magistrem, przez to, ze jestem mieszkancem osiedla itd.
    moja kobiecosc jest we mnie
    pozdrawiam
    widzimisię dnia 10/03/2006
    żeneda tyle powiem.Niedługo feministki zabiorą się za nazwy ubrań nie będzie broń Boże swetra będzie sweterka lub o,zgrozo swetera brrr.Macie na osłode nazwę naszego pięknego krajusmiley
    kawula dnia 12/03/2006
    nazwy wydają się brzmieć smiesznie, bo się jeszcze nie przyjęły. im więcej kobiet, i nie tylko, będzie ich używać, tym szybciej stracą komiczny wydźwięk i skończą się docinki facetów w tym temacie
    fifififi dnia 29/06/2006
    Bezsens. Porownanie z hiszpańskim nie na miejscu, inna budowa języka, bardziej przyjazne końcówki. W polskim to jakiś koszmar.
    Po co ten wybuch kompleksów ? Przesadzacie. Może pozamienajmy od razu nazwy przedmiotów, ot choćby w kuchni ( kuchniu ) - nóżka zamiast noża, widelczyca zamiast widelca, talerzyczka, i vice versa : szklanek, kuchenek.....
    fifififi dnia 29/06/2006
    jest kobietą a glupotka facetem i trzymaja sie razem
    Lepperina dnia 29/06/2006
    To znaczy, że "Pani dochtórko" bedzie juz poprawne ?
    Mowa i kobieta czyli ja dnia 29/06/2006
    Polecam raczej ten mądry tekst :
    http://agata-lewandowska.republika.pl/KobietaGW.htm
    Uriel dnia 28/08/2006
    Cytuję ze wstępu do owej dyskusji:

    To, jakiej jakości języka używamy, wpływa na nasze postrzeganie rzeczywistości. Dlatego tak ważne jest wprowadzanie żeńskich odpowiedników rzeczowników rodzaju męskiego.


    Czyli nie tylko nazwy zawodów, ale także wszelkie rzeczowniki?

    Podane we wstepie przykłady zawodów mają akurat w języku polskim swoje żeńskie odpowiedniki: lekarka, dziennikarka, urzędniczka, nauczycielka - które to staram się używać, i Wam również zalecam. Ale są inne zawody, których żeńskie formy brzmią dla niektórych śmiesznie. Niech jako przykład posłuży tu słowo "psycholożka" - bardzo ładne, jeśli kogoś bawi, bądź panie uważają że je ośmiesza, to proponuję stosowanie formy zamiennej o prostej konstrukcji "pani psycholog", ostrzegam jednak przed konstrukcjami typu "pani psycholożka".
    Są też wreszcie zawody, w których nie istnieją proste formy typu żeńskiego, wymyślane na siłę brzmią dziwne (często są już zajęte przez urządzenia), wówczas zachęcam do korzystania z wyżej wspomnianej konstrukcji "pani" + zawód np. pani betoniarz (a nie betoniarka, czy betoniarzka).

    Czy panie zmuszone dodawać niekiedy słowo "pani" przed nazwą swojego zawodu są poszkodowane? Przecież to nie jest tak, że na siłę, czy też na złość mężczyżni wprowadzili takie, a nie inne nazwy. Język tworzony jest przez całe społeczeństwo.

    Ułatwienie. Po co pisać Niemcy i Niemki o społeczeństwie niemieckim, przecież wiadomo wszem i wobec, że określenie "Niemcy" oznacza zarówno kobiety jak i mężczyzn. Po co komplikować sprawę?


    i taki mały OT (dygresyjka)
    ----
    Odpowiedzi na komentarze:
    * Ktoś napisał, że określenie typu baba mu sie nie podoba.
    -A ja odpowiem, że nie każdą kobietę nazwałbym babą, tylko te co się wpychaja na siłę przede mną do tramwaju, żeby zająć jaknajszybciej miejsce, i te które się kłócą o to miejsce i że gentelmeni nie wstają jak "dama" stoi obok smiley I te które wypychają mnie ze sklepu, kościoła, czy "skądkolwiek" - te okazy nazałbym "babami" prosto w oczy, bez wyrzutów sumienia.
    I wcale baba nie jest synonimem kobiety.
    Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.