TELEFON INTERWENCYJNY DLA KOBIET
DOSWIADCZAJACYCH PRZEMOCY

731 731 551

        czynny we wtorki, srody i czwartki w godzinach 13.00-19.00

Udzielamy bezpłatnych porad prawnych i psychologicznych

    STRONA GŁÓWNA :: o fundacji :: zespół:: akcje/projekty :: kontakt :: szukaj :: english :: KSIĘGARNIA  23/07/2014
Przekaż Feminotece darowiznę!


border=0


Feminoteka - Organizacja Przyjazna Wolontariuszk/om
FEMINOTEKA NA FACEBOOKU
MATRONAT FEMINOTEKI

PARADOKS MACHO

INFORMACJE
RAPORTY
KSIAŻKI
NASZE PUBLIKACJE
LINKI
ARCHIWUM
felietony/recenzje

Wokół Igieł Marka Łuszczyny, o kompleksie Bonda i wołających o ekranizację herstoriach - pisze Alicja Serafin

Claudia Snochowska-Gonzalez: O zarodkach, ludziach i dobrej strategii pro-choice

Seksizm może prowadzić nawet do najcięższych przestępstw skierowanych przeciwko kobietom pisze podinsp. Kamila Zimoń

Twoje alimenty – nasza wspólna sprawa. Agata Szczerbiak o konferencji prasowej CPK i KRK dotyczącej ściągalności alimentów

Akademia Feministyczna: debata pod hasłem Prostytucja – (nie)legalizować? Relacja Joanny Ciemińskiej

Potęga zwyczajności. Przyjaciółkę z młodości Alice Munro recenzuje Sylwia Piszczatowska

Fragment książki Niewolnice władzy. Przemilczana historia handlu kobietami Lidii Cacho

Nieustępliwe kwestionowanie stereotypów i męskocentrycznych hipotez przyniosło jej międzynarodowe uznanie i niezmiernie posunęło naprzód Sprawę kobiet - Małgorzata Danicka wspomina Elain Morgan

O tym, jak Disney w czterech prostych krokach umniejsza znaczenie bohaterek w swoich filmach pisze Margot Magowan

Rachel Cusk Po. O małżeństwie i rozstaniu - krytycznie Agnieszka Sosińska

Gdzie jest Superman? Najnowszą książkę Hanny Samson Zabić twardziela. Nadszedł czas wyzwolenia mężczyzn! recenzuje Agnieszka Sosińska

Jak zaprojektować miasto dla kobiet - o austriackich doświadczeniach w tej dziedzinie pisze Clare Foran


Strefa Kobiecej Twórczości 50+

KOBIETY i ...
aborcja
herstoria
polityka
przemoc
praca
zdrowie
Unia Europejska
Najnowsze artykuły
Alicja Serafin: Wokół „Igieł” Marka Łuszczyny, o k...
Claudia Snochowska-Gonzalez: O zarodkach, ludziach i dobrej st...
Nie samym Gender żyje Kościół
Edukacja równościowa
Recenzja ksiązki "Zawsze pod prąd. Życie Eryki Mann (1905-1969)"
Zimoń: Rola policjantek w pomocy ofiarom przestępstw seksualnych
Twoje alimenty – nasza wspólna sprawa. Agata Szczerbiak ...
Akademia Feministyczna: debata pod hasłem Prostytucja – ...
Sylwia Piszczatowska recenzuje "Przyjaciółkę z młodości" Alice...
Fragment książki "Niewolnice władzy. Przemilczana historia han...
Wspomnienie o Elaine Morgan
Disney: cztery proste kroki, by umniejszyć znaczenie bohaterki
Rachel Cusk „Po. O małżeństwie i rozstaniu” - kryt...
Gdzie jest Superman? "Zabić twardziela" Hanny Samson recenzuje...
Jak zaprojektować miasto dla kobiet
Polki stosują niebezpieczne metody aborcji
Tekst: Agata Chełstowska

Piątkowy „Dziennik” (29.08.2008) opublikował artykuł „Nielegalna aborcja z sieci”, w którym autorka, Sylwia Czubkowska, ostrzega przed niebezpiecznym portalem „Women on Web” i przedstawia fatalne dla zdrowia Polek skutki nielegalnej aborcji. Zgadzam się, że w Polsce aborcja może być bardzo niebezpieczna. Natomiast pomysł, aby obwiniać o to non-profitową organizację „Women on Web”, uważam za głęboko chybiony.

Narzekanie, że metody aborcji, jakich używają Polki, są niebezpieczne w kraju, w którym aborcja jest nielegalna, jest jak narzekanie, że każdego roku zbyt wielu Kubańczyków tonie w łodziach zrobionych z byle czego, kiedy wyruszają w rejs na Florydę. Czy to wina głupoty Kubańczyków: „kto wypływa pontonem na Cieśninę Florydzką”? Czy też wina władzy, która tak umęczyła swoich obywateli, że chwytają się oni każdego środka, a nawet ryzykują życie, próbując sobie poradzić z życiowymi problemami i realiami swojego kraju?

Zgadzam się z dziennikarką „Dziennika”, że metody aborcji, jakie stosują Polki, są często bardzo niebezpieczne. Ale inaczej niż autorka tego tekstu, nie poprzestawałbym na konwencji sensacyjnego niusa. Zadałabym sobie pytanie: dlaczego planowanie rodziny odbywa się w Polsce w atmosferze pokątności, dlaczego Polki i Polacy są niedoinformowani i nie mają dostępu do tanich i bezpiecznych metod antykoncepcji i ewentualnie aborcji? Mamy dane o niebezpiecznych aborcjach – spójrzmy dalej, ujawnijmy, jakie są źródła tego zjawiska. Powodem są: kryminogenne przepisy, atmosfera potępienia dla kobiet panująca w publicznym dyskursie, dezinformacja i niska dostępność antykoncepcji, strach wśród kobiet i w środowisku lekarzy. Czy ambicją odpowiedzialnych dziennikarzy powinno być pogłębianie tej atmosfery? Dziennikarka „Dziennika” wyprodukowała krótki tekst, którego wymowa jest taka, że pewien zachodni portal sprzedaje naiwnym Polkom niebezpieczne leki. Większość polskich czytelników i czytelniczek wyłapuje dwie informacje, które są głównym przekazem tekstu: 1. „Aborcja pochodzi z Zachodu”, 2. „Aborcja jest zła”.

Tymczasem aborcji dokonuje rocznie w Polsce od osiemdziesięciu do stu dziewięćdziesięciu tysięcy kobiet. Prawny zakaz aborcji ich nie powstrzymuje – wpływa tylko na metody, do których kobiety się uciekają. Nie wiemy, ile kobiet rocznie traci w wyniku tych nielegalnych zabiegów zdrowie lub życie. Kiedy aborcja opuściła publiczne szpitale i przeniosła się do podziemia, wymknęła się spod wszelkiej kontroli jakości i ilości.

Wymienione w artykule pigułki wysyłane przez Women on Web są jedną z najbezpieczniejszych metod aborcji dostępnych dziś w Polsce. Jest to aborcja medyczna, to znaczy taka, która polega na wywołaniu poronienia w najwcześniejszej fazie ciąży. Tabletki oferowane przez Women on Web to Mifepristone (znane także jako RU486, RU, Mifeprex, tabletka aborcyjna lub Mifegyne) oraz Misoprostol (znane także jako Cytotec, Arthrotec, Oxaprost, Cyprostol, Cyprostoll lub Misotrol). Strona jest dobrze zorganizowana i rzetelnie informuje o tym, jak bezpiecznie przeprowadzić aborcję medyczną oraz kiedy jest już na nią za późno. Co więcej, jest to też miejsce, gdzie kobiety z wielu krajów, także z Polski, dzielą się doświadczeniami i wspierają nawzajem.
Z kolei na stronie Women on Waves zamieszczono duże zdjęcia tabletek poronnych, które umożliwiają odróżnienie ich od fałszywych tabletek dostępnych na czarnym rynku.
Serwis „Women on Web” nie jest nastawiony na zysk, daje Polkom możliwość dosyć bezpiecznej i wczesnej aborcji. Stawianie go na równi z szarlatanami, którzy wykorzystują sytuację kobiet i sprzedają środki niebezpieczne dla zdrowia, jest rażącym błędem. Autorka komentowanego tekstu nie wyjaśnia też, z jakiego źródła pochodzi informacja, że Women on Web rozpowszechnia pigułki, „po zażyciu których – według obliczeń lekarzy – ponad 10 proc. pacjentek trafia w stanie ciężkim do szpitali”.

Oprócz aborcji medycznej istnieje jeszcze aborcja chirurgiczna, czyli zabieg polegający na mechanicznym usunięciu tkanki ciążowej. Na Zachodzie zwykle stosuje się metodę próżniową, w Polsce nadal mniej bezpieczną metodę łyżeczkowania. Te kobiety, które mogą sobie na to pozwolić, próbują wyjechać za granicę (turystyka aborcyjna). Te, których nie stać, skazane są na usługi miejscowych lekarzy: im tańsze, tym mniej fachowe.

Jeszcze jedna uwaga: kwestia nierówności społecznej. Aborcja medyczna jest dla kobiet, które szybko zorientowały się, że są w ciąży, mają dostęp do informacji na temat aborcji oraz używają Internetu. Te warunki sprawiają, że przerywanie ciąży za pomocą zagranicznych pigułek jest metodą dostępną dla wąskiej i uprzywilejowanej grupy kobiet, najczęściej wykształconych mieszkanek miast. Jakie metody aborcji stosują mieszkanki wsi, kobiety niezamożne zdecydowanie gorzej poinformowane? Wiemy, że istnieje wiele sposobów „domowej aborcji”, ale jakie to dokładnie metody i jak wiele kobiet traci w wyniku ich stosowania zdrowie lub życie? To interesujące pytania i potencjalnie świetny temat na reportaż.

Wróćmy do głównego problemu tekstu: Polki stosują niebezpieczne metody aborcji. Są niedoinformowane, niektóre stosują środki, które wywołują pogorszenie zdrowia lub śmierć. Co można na to poradzić? Ktoś mógłby po prostu powiedzieć: nie róbcie aborcji! Nie będzie żadnego problemu, żadnego niebezpieczeństwa. I tak właśnie mówi nasze państwo.

Z faktów zgromadzonych w obszernej literaturze na ten temat oraz w artykułach prasowych (takich jak artykuł z „Dziennika” czy niniejszy tekst) wynika jednak jasno, że ta odpowiedź nie wystarczy. To puste zdanie, które znaczy tyle, co: „Zamykam oczy. Tego nie ma”. Obywatelki i obywatele stosowali, stosują i zawsze będą stosować jakąś kontrolę urodzeń – w takich formach, o jakich wiedzą i jakie są dla nich dostępne. Zatroszczmy się o to, żebyśmy mogły i mogli sprawować tę kontrolę w sposób jak najbardziej spokojny i bezpieczny, korzystając ze wszystkich osiągnięć kultury (której zadaniem jest przecież dostarczać nam sposobów radzenia sobie z wyzwaniami życia): z najlepszych wzorów edukacji seksualnej, nowoczesnej i dostępnej antykoncepcji, przyzwoitej opieki zdrowotnej.

Ostatnią uwagę kieruję do dziennikarzy i reporterów: nasza praca wiąże się z ogromną odpowiedzialnością. Jeżeli dziennikarz lub dziennikarka piszą o tak ważnym zagadnieniu społecznym, jakim jest nielegalna aborcja, to zawodowa rzetelność i społeczna odpowiedzialność wymaga, żeby poznali szerszy kontekst opisywanego zjawiska (kontekst historyczny i międzynarodowy), spróbowali poznać jego źródła oraz rozpoznać i opisać relacje władzy oraz nierówności, które są jego tłem.


Agata Chełstowska – feministka, studentka antropologii. Pisze pracę magisterską o aborcji w Polsce, zbiera opowieści kobiet. Uczestniczka projektu „Gendermeria”.
dede dnia 01/09/2008
dzisiejszy artykuł w Dużym Formacie pokazuje że legalna aborcja pomogłaby uniknąć tragedii.
Zenobiusz dnia 02/09/2008
Za apel do dziennikarzy i reporterów Autorka otrzymuje nagrodę główną smiley
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.