Alison Bechdel „Fun Home. Tragikomiks rodzinny”
Recenzuje: Yga Kostrzewa
Ukazała się właśnie książka Alison Bechdel Fun Home. Tragikomiks rodzinny . Książka, a dokładniej komiks, choć jako komiks li tylko nie jest łatwo tak do końca ją zaklasyfikować. W Polsce ta forma piśmiennictwa nie jest tak popularna jak w USA czy innych krajach Europy. Rzadkością są "paski komiksowe" ukazujące się regularnie w gazetach. Więcej już można spotkać ich w internecie. Choć od wielu lat zaobserwować można rozwój tej dziedziny ekspresji, powstają liczne komiksy o Powstaniu Warszawskim choćby. Niemniej jednak nie jest to (jeszcze?) w Polsce dość znacząca forma opisu rzeczywistości lub fikcji (według mnie, ale mogę się mylić).
Ja traktuję nie do końca "Fun Home" jako komiks, bowiem narracja jest tu ogromnie ważna, i gdyby nawet pokusić się o zabieg tak drastyczny jak usunięcie obrazków, opowieść dalej miałaby wartki przebieg. Jest to dowód na to, iż komiks może mieć różne oblicze, może być nawet rozgadany (ten na pewno nie jest przegadany) i że czasem granica pomiędzy komiksem a literaturą "klasyczną" może być płynna. Niemniej jednak obrazy są tu bardzo ważne.
Przede wszystkim zatem bardzo się cieszę, iż ta kultowa książka (została już przetłumaczona na kilka języków) zawitała do naszego kraju (tutaj wielkie ukłony dla wydawnictw Abiekt.pl i Timof i Cisi Wspólnicy).
Wydaje mi sie, iż treść, przesłanie i wiele wątków tam zawartych znacznie wyprzedza epokę, w której obecnie znajdują się lesbijki i geje w Polsce. Dla wielu może być rewolucyjna, odkrywcza, nowatorska, postępowa, nawet szokująca - o ile ją kupią lub przeczytają.
Całość historii zawiera się w okresie dzieciństwa i dorastania autorki w lekko zwariowanej rodzinie z dziwacznym stylem bycia i różnymi szaleństwami. Trzeba przyznać, iż autorka daje nam solidną porcję swoich wspomnień, a przede wszystkim przeżyć z okresu młodzieńczego. Książka powstawała przez 7 długich lat, nawet wcale się nie dziwię, bo myślę że stała się solidną autoterapią związaną z emocjonującym życiem, układami rodzinnymi, skrywanymi tajemnicami i problemami. Każdy z nas ma swoje przeżycia, wspomnienia z tego okresu i gdyby prowadził pamiętnik w okresie dorastania, dojrzewania (a ja taki prowadziłam), mógłby sięgnąć do niego jako do źródła właśnie swoich emocji z tamtego okresu, ale także mógłby on stanowić również źródło humorystyczne, jacy to byliśmy być może naiwni, przestraszeni, nierozumiejący otoczenia i własnego wnętrza. Dzięki właśnie takim zapiskom Alison mogła odtworzyć wiele tak drobiazgowych wątków, jak opowieści babci o ugrzęźnięciu syna (a jej ojca) w polu, w błocie, nawiedzenie plagi szarańczy pewnego upalnego lata czy też szczegóły prowadzenia przez ojca domu pogrzebowego (tytułowy Funeral Home – dom pogrzebowy, czyli w skrócie Fun Home - dom zabaw – gra słów, jakiej używali członkowie rodziny).
Osią, wokół której obracają się wydarzenia, jest głównie ojciec rodziny - Bruce Bechdel i relacje Alison z ojcem. A sednem osi jest jego śmierć - w wieku 44 lat, czy przypadkowa, czy też było to samobójstwo - nikt nie jest tego pewien. Jak zwijająca i znów rozwijająca się spirala poznajemy fakty, wydarzenia, które są coraz bliżej odkrycia tego, ale nie udzielają nam do końca odpowiedzi. Kluczem, którym kieruje się bohaterka i którym posługują się wszyscy członkowie rodziny, jest literatura. Mnogość cytatów, historii bohaterów literackich, śladami których podąża autorka jest porażająca. Chwilami zaciera się granica tego, co rzeczywiste, a tego co literackie. Alison szuka także związku konkretnych wątków w klasykach książkowych, które mogłyby coś podpowiedzieć w kwestii śmierci ojca. Ale te ścieżki wydają się prowadzić w różne miejsca i nie do końca zarówno Alison jak i my mamy wrażenie, że dają odpowiedź. Co najwyżej tylko "sugerują".
Komiks ma strukturę właśnie takiej zwijającej się i rozwijającej spirali, bowiem opowieść poznajemy zupełnie inaczej, niż zazwyczaj jesteśmy do tego przyzwyczajeni - nielinearnie. Jak w bardzo dobrej przedmowie ("Fun Home”, czyli żałoba po nieobecności”) zauważa Izabela Filipiak, tradycyjna, linearna narracja jest oparta na wzorcu męskiej seksualności (wstęp rozwinięcie, zakończenie z narastającym napięciem), natomiast nielinearna opowieść to odpowiednik kobiecej seksualności. W każdym z siedmiu rozdziałów dowiadujemy się o nowych wątkach, historiach sprzed małżeństwa państwa Bechdelów, nowych dialogach. Znamy za każdym razem zakończenie – to śmierć ojca i narastająca frustracja matki z powodu nieudanego życia małżeńskiego. Owa nielinearnośc jest dla mnie dużo ciekawszą propozycją, bowiem komiks czyta się i ogląda z równą namiętnością z każdym rozdziałem.
Dość istotnym i ciekawym wątkiem jest seksualność dwójki głównych bohaterów: Alison, która odkrywa swój lesbianizm poprzez literaturę, a potem wciela go w życie, i ojca, o którym Alison później dowiaduje się, iż był homoseksualny, ale który swoją seksualność realizował poprzez przypadkowe kontakty z sąsiadami, ogrodnikami, pomocnikami. Nie stać go było na prowadzenie życia otwartego, zgodnego z własnym wnętrzem. Zapewne jest on także ofiarą czasów, w jakich przyszło mu funkcjonować (nasuwają mi tu się dwa skojarzenia: z filmami "Daleko od nieba" oraz "Brokeback Mountain"). Alison dorastała już w zupełnie odmiennej rzeczywistości - dynamicznego rozwoju feminizmu, rewolucji seksualnej i jej skutków, przemiany społeczeństwa opartego na konwenansach. Łatwiej jej otwarcie żyć i realizować się jako lesbijka, nie musi i nie chce tworzyć fikcyjnej rodziny heteroseksualnej, choć trapi ja pytanie: a gdyby ojciec nie założył rodziny hetero, to przecież nie byłoby mnie na tym świecie...
Mam wrażenie, iż okres jej dojrzewania, także jako świadomej lesbijki (lata 80. XX w.) można porównać do rzeczywistości, jaką mamy w Polsce współcześnie. Wiele aspektów i wątków, jakie się przewijają w tle opowieści mogą być w pewien sposób porównywalne do obecnych w Polsce, choć nie mieliśmy rewolucji seksualnej, dramatycznej walki o ludzkie traktowanie osób LGBT, łącznie z ofiarami śmiertelnymi - mamy swoja odrębną historię, ale z powtarzającymi się elementami.
Cennym aspektem tej opowieści jest maksymalne zobrazowanie i narracja dogłębna, pokazująca dojrzewanie i przemiany bohaterki, z ogromnymi detalami, nawet odważnymi (scena masturbacji, seksu z partnerką) - gdybym miała napisać swoją podobną autobiografię, nie sądzę, że byłabym w stanie tak misternie odtworzyć poszczególne etapy mojego dzieciństwa, z jego przemyśleniami i emocjami. To swoiste całkowite odarcie z prywatności, nawet jeśli jest autoterapią - tym bardziej cenne. Na pewno pozycja unikatowa, wartościowa, po przewróceniu ostatniej kartki woła, krzyczy o więcej.
Warto tez wiedzieć, iż autorka nie wzięła się "znikąd", choć dla nas nie będzie to tak oczywiste, jeśli nie przeczytamy choćby kilku zdań na temat jej stażu zawodowego – bowiem przez 25 lat rysowała serię komiksów "Dykes to Watch Out For", ma więc wyrobioną kreskę (bardzo stonowana tutaj) i wielkie doświadczenie w obserwacji i przenoszenia na papier historii związanych z osobami homoseksualnymi. I dzięki tej wieloletniej pracy otrzymujemy do rąk "dzieło życia", jeśli można tak to określić.
Mam nadzieję, iż książka zostanie przyjęta w Polsce z należytym zrozumieniem, a wielu lesbijkom pozwoli dodać więcej odwagi w ich często ukrytym życiu.
Ostatnie słowo chciałabym oddać nota bene słownictwu. W posłowiu tłumacze dookreślają pewne występujące w tekście skróty, w tym myślowe, tłumaczenia dzieł, wyjaśniają oryginalne utwory, które nie zostały przetłumaczone na język polski i terminologię związaną ze specyfiką czasowo-geograficzną komiksu. To cenne, można z większą uwagą i zrozumieniem dać się wciągnąć opowieści. Doceniam też próby językowej karkołomności w tłumaczeniu słów takich jak "butch" (ostatecznie stanęło na "lesbie", ale to pewnie nie koniec propozycji). Niemniej jednak autorzy tłumaczenia (może dlatego, iż obaj są mężczyznami?) polegli w przypadku określenia kobiecej masturbacji – "walenie" (?). Posłużyli się "własną intuicją" jak odnotowują, ale zdecydowanie zawiodła i nie była w tym wypadku najlepszym pomysłem…
Alison Bechdel Fun Home. Tragikomiks rodzinny
Wyd. Abiekt.pl & Timof i Cisi wspólnicy
Warszawa 2009
Do kupienia w księgarni Feminoteki: za jedyne 45 zł
Yga Kostrzewa - działaczka LGBT, feministka, ekolożka, absolwentka warszawskich Gender Studies, w wolnych chwilach oprócz czytania, słuchania, podróżowania zapalona producentka domowego chleba, sałatek, nalewek i przetworów. Prowadzi blog: www.ygakostrzewa.com
|