Kobiety w policji
Z notatnika recenzentki
Tekst: Izabela Desperak
Praca na uczelni pozwala nie tylko na czytanie mądrych książek z miłą świadomością, że ktoś nam za to płaci, inspirowanie młodych umysłów i korzystanie do woli z błogosławieństwa niskiego pensum, ale i prowadzenie seminariów oraz recenzowanie prac. Niestety, w przypadku prac magisterskich i licencjackich poza promotorem i recenzentem nikt ich potem najczęściej nie czyta. Wyjątkiem jest może Instytut Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego, którego biblioteka prace nie tylko gromadzi, ale i niektórym udostępnia.
Wszystkie prace są dla ich autorów i autorek równie ważne, recenzenci niestety po kilkudziesięciu przeczytanych pracach zapadają na coś w rodzaju zespołu wypalenia recenzenckiego. Z tego smutnego stanu wyrywają nas prace nieprzeciętne, lub prace których autorzy lub autorki piszą o czymś, co nawet dla specjalistów i specjalistek jest nowością. Wtedy cieszymy się autentycznie recenzując, i współczujemy rzeszom potencjalnych czytelników i czytelniczek, którym nigdy nie uda się rzeczonej pracy przeczytać. Stąd potrzeba podzielenia się z szerszą publicznością.
Tak jest z pracą, którą recenzowałam jesienią. Napisała ją pod kierunkiem dr Waldemara Dymarczyka dziś już socjolożka Anna Bartos, a poświęciła kobietom zajmującym kierownicze stanowiska w policji.
Autorka na wstępie zwraca uwagę na kontekst badania - przypływ kobiet do policji. W 2008 roku na 219 osób przyjętych do policji w województwie łódzkim przypadło 163 kobiet, w referacie patrolowo-interwencyjnym w Łodzi pracowało 27 kobiet na 156 funkcjonariuszy, Komenda Miejska Policji w Łodzi zatrudnia na stanowiskach naczelnika 5 kobiet, a na kierowniczych - 7, łódzkie komisariaty 4 naczelniczki i 3 kierowniczki, Komenda Wojewódzka 3 naczelniczki, 5 kierowniczek i 1 kobietę na stanowisku zastępcy komendanta, a komendy powiatowe 2 naczelniczki, 1 kierowniczkę i 1 zastępcę komendanta.
Ważne jest więc, by się dowiedzieć, jak na wzrastającą ilość kobiet także na stanowiskach kierowniczych reagują podwładni mężczyźni, a także jak same kierowniczki czują się kierując w tradycyjnie zmaskulinizowanej służbie mężczyznami.
Autorka przeprowadziła badanie, w którym badała dwie grupy: kobiety zajmujące w policji kierownicze stanowiska oraz mężczyzn - podwładnych. Każda z tych grup była badana za pomocą innego narzędzia (wywiady kwestionariuszowe i swobodne), ale badano te same zagadnienia z perspektywy obu grup, a następnie porównano wyniki.
W badaniu wzięło udział 100 policjantów, których bezpośrednim przełożonym jest kobieta oraz 10 kobiet zajmujących stanowiska kierownicze w policji. Opinie respondentów i respondentek dotyczące samopoczucia mężczyzn - podwładnych w tej sytuacji są krańcowo różne. Kobiety w większości uważają, że mężczyźni nie są zadowoleni, że podlegają bezpośrednio kobiecie, że nie czują się pewnie. Natomiast większość podwładnych mężczyzn (59%) deklaruje, ze czują się dobrze w tej sytuacji, bo u przełożonych liczą się kompetencje i doświadczenie, a nie płeć. Cześć badanych twierdziła z kolei, że pozytywną cechę przełożonych kobiet jest to, że są spokojne i są lepszymi przełożonymi od mężczyzn. Tylko 23% badanych mężczyzn twierdziło, że źle się czują jako podwładni kobiet. Przełożone z kolei nie kryły, że postrzegają policję jako męską instytucję definiującą kobiecość stereotypowo.
Kolejna różnica opinii dotyczy krytyki - szefowe twierdzą, że podlegli im mężczyźni źle traktują krytyczne uwagi, podczas gdy badani podwładni twierdzą, że odbierają jest dobrze lub bardzo dobrze (86%). Dla 14% badanych krytyka z ust przełożonej jest trudna do przyjęcia, bo sama krytykująca jako kobieta jest niewiarygodna.
Pytano też o rolę wyglądu, czy atrakcyjności przełożonej w relacjach z podwładnymi. Kobiety twierdziły, że wygląd nie gra żadnej roli, a mężczyźni z kolei deklarowali, że młode i ładne kobiety łatwiej nawiązują kontakty z otoczeniem, a starsze kobiety z kolei stanowią większy autorytet i budzą respekt.
Kolejna różnica dotyczy opinii badanych o zwiększającej się roli kobiet w policji - przełożone, choć świadome barier, sądzą, że proces ten będzie się pogłębiać, zaś mężczyźni - podwładni wyraźnie nie są z niego zadowoleni, i twierdzą, że gdyby kobiety opanowały służby mundurowe, to by było źle: zapanowałby "babiniec" zarządzany przez "lalki Barbie" - takie obawy wyrażało 51% respondentów.
Obserwuje się tu wyraźną niespójność z poprzednimi deklaracjami dotyczącymi pracy pod komendą kobiet. Z drugiej strony, o ile badane kobiety świadome są dyskryminacji kobiet na rynku pracy, to mężczyźni postrzegają obecność kobiet w policji, także na kierowniczych stanowiskach, jako efekt braku barier na rynku pracy.
Kobiety w służbach mundurowych, czy dyspozycyjnych to jeden z nowszych obszarów badań społecznych, praca którą miałam zaszczyt recenzować poszerza stan wiedzy na ten mało zeksplorowany temat. Być może tekst ten posłuży kolejnym badaczom i badaczkom, a może nawet zainspiruje wydawców do poszukiwania świeżych tekstów wśród prac studenckich właśnie?
|