|
|
|
Sikora: Ten straszny promiskuityzm! |
Ten straszny promiskuityzm!
tekst: Tomek Sikora
Tekst Profesor Magdaleny Środy „Promiskuityzm – czyli o męskiej solidarności ponad podziałami” przeczytałem z ogromną przyjemnością. To jest feminizm wojujący, zadziorny, odważny – taki, jakiego nam teraz trzeba. Podpisuję się wszystkimi kończynami pod napiętnowaniem wszechobecnej hipokryzji, połączonej często z górnolotnym moralizatorstwem. Doskonale rozumiem złość na odwieczne przypisywanie „uniwersalnych znaczeń” temu, co specyficzne męskie. Cieszę się, że tekst narobił trochę hałasu i wbił się klinem w „androcentryczny beton” wypełniający szczelnie ogromną część polskiej przestrzeni publicznej.
Nie rozumiem jednak, czemu na koniec pojawia się (zapowiedziana już w tytule) tyrada przeciwko promiskuityzmowi.
I owszem, promiskuityzm może, ale nie musi, wiązać się z męskim przywilejem, z wykorzystywaniem pozycji zawodowej, społecznej, materialnej. Koniecznym warunkiem takiego promiskuityzmu jest hipokryzja właśnie. Promiskuityzm jest społecznie dozwolony (dla mężczyzn) wówczas, gdy jest nieoficjalny, uprawiany po kryjomu i najlepiej przez osobnika posiadającego żonę, dzieci i wysoką pozycję w stadnej hierarchii, a więc spełniającego podstawowe „męskie” role społeczne. Znamy to: puszczenie oka, porozumiewawczy uśmiech i stwierdzenie, że to „jurny chłop” przecież; taki promiskuityzm to wręcz „wartość dodana” dla mężczyzny. Natomiast dla kobiety promiskuityzm pozostaje opcją niedostępną lub przynajmniej niezwykle trudną, niezależnie od jej sytuacji życiowej: kobieta zawsze będzie po prostu „puszczalska”. Czyli zła.
Ale promiskuityzm bez hipokryzji, bez moralizatorskiej maski, bynajmniej nie jest społecznie akceptowany. Taki otwarty promiskuityzm, traktowany jako wybór życiowy (a więc także wybór etyczny) musi spotkać się ze społecznym potępieniem. Nawet Kazimierz Marcinkiewicz (skądinąd polityk miernego formatu, za to hipokryta najwyższej miary) po związaniu się z Izabelą nie może chyba liczyć na poważne traktowanie opinii publicznej, nawet jeśli spotkało go nie tyle potępienie i społeczny ostracyzm, co pobłażliwe lekceważenie. Myślę, że podobny los spotkałby polityka, który (bez podobnego bagażu hipokryzji) miałby odwagę przyznać się do homoseksualnego związku, zwłaszcza z dużo młodszym partnerem, albo do życia w trójkącie, albo do rozwiązłego trybu życia „z zasady”. Tylko właściwie dlaczego takie wybory życiowe mają kogokolwiek dyskredytować?
Z ataku Magdaleny Środy na promiskuityzm zdaje się wynikać tyle, że katolicy (zarówno hierarchowie kościelni, jak i zwykli wierni) powinni po prostu przestrzegać głoszonych przez siebie zasad. Ale nawoływanie do odnowy moralnej kościoła wolałbym pozostawić katolikom. Dla mnie ważniejsze jest wypracowywanie i promowanie odmiennych postaw etycznych. Zgoda, tekst Profesor Środy proponuje alternatywną, feministyczną wrażliwość moralną, ale niespecjalnie wydaje się zainteresowany wychodzeniem poza ramy obecnie obowiązującej aksjologii, np. poprzez „odzyskanie” dla dyskursu etycznego promiskuityzmu lub akceptację alternatywnych modeli związków. Postawienie znaku równości między promiskuityzmem a zdradą, oszustwem i męskim przywilejem jest, w moim przekonaniu, nieuprawnionym uproszczeniem.
Tomek Sikora - wykładowca, naukowiec, niespokojny duch; zajmuje się głównie kulturą i literaturą amerykańską i kanadyjską, queer studies oraz gender studies; współredaktor InterAliów, pisma poświęconego studiom queer (www.interalia.org.pl) i współautor bloga www.hodowlaidei.blogspot.com
|
dnia 11/01/2010
http://www.innastrona.pl/newsy/4221/seksskandal-w-irlandii-polnocnej/   |
dnia 14/01/2010
Pan tu Panie Tomku Sikoro chcesz nie dość, że propagować "kontrowersyjne", że się posłużę cytatem z ostatniej wypowiedzi rzecznika HGW, związki, czyli związki homoseksualne, to jeszcze jakieś nowe geometryczne figury trójkąty czy wielokąty, a potem i małżeństwa z kozą, jakby zagrzmiali bogobojni i na straży wartości.
Niestety, wygląda na to, że M. Środa stanęła tym razem na straży wartości pod hasłem męskiej, szowinistycznej i świńskiej solidarności. No i szkoda, że słowo solidarność występuje w negatywnym znaczeniu.
Pan się wychylił nadto, Panie autorze, ale słusznie, że zwrócił Pan uwagę na powiedzmy uproszczenia poczynione przez jakby nie było guru myśli feministycznej. |
dnia 23/01/2010
Fajnie, Panie Tomku (kimkolwiek Pan jest), ale słabo. Przywołuje Pan kwestię gejowską. Jednak w żaden sposób nie umniejszając problemu homofobii, jest to zagadnienie przynajmniej sformułowane, z którym się walczy - z większymi lub mniejszymi sukcesami. Tymczasem w kobiety wchodzące w związki z dużo starszymi mężczyznami może bezkarnie walić każdy. Łącznie z feministką Magdaleną Środą, jak się okazuje! Izabela do dla niej przecież "młodszy egzemplarz" czy "młodociana kochanka". W Gdansku (chyba) sąd zasądził 15 tys. kary kobiecie, która nazywała sąsiada "pedałem". A jak raper Tede śpiewa "Suchy konar ssiesz" to nikomu nie przyjdzie do głowy, że to dyskryminacja. Kobiety nawiązujące tzw. May-December romances są w Polsce dyskryminowane na każdym kroku, jako "k..." lecące na kasę/pozycję przy czym jednocześnie obowiązkowo kwestionuje się sprawność seksualną partnera. Ale feministek to nie interesuje... Ciekawe dlaczego? Dlatego, ze jak kobieta jest młoda i atrakcyjna i łamie zasady moralności mieszczańskiej to nie zasługuje na to, żeby bronić jej praw tylko na to, żeby jej dowalić? |
dnia 24/01/2010
dp -- trudno, ktoś musi się wychylać, żeby nie wychylać się mógł ktoś
stokrotka -- tekst jest skrótowy i zorientowany głównie na "obronę" promiskuityzmu, ale wspomina ogólniej o "alternatywnych modelach związków", do których z całą pewnością można zaliczyć związki międzypokoleniowe (o takich związkach wspomina w swoich felietonach np. Kinga Dunin) |
dnia 24/01/2010
Ma Pan na myśli na przykład ten felieton? http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53665,7146022,Cudowny_plan.html - gdzie jest napisane, że związek młodszej kobiety ze starszym facetem zawsze pachnie prostytucją a młodego gościa ze starszą jest bardziej równościowy? Ja bym chciała wierzyć, że tu mamy do czynienia z ironią, ale znowu ten język: "młode żony", młode laski" dla "ustawionych facetów"... Tu przebija drugie dno... To nie są "kobiety", które należą do feministycznej wspólnoty sióstr, tylko jakieś inne byty... |
dnia 25/01/2010
ironia Dunin oczywista; o drugie (a właściwie trzecie) dno spierać się nie chcę; w tym właśnie trudność, że w patriarchacie kobiety jako "towar wymienny" są niejako z definicji w pozycji prostytutek (stąd słynna definicja małżeństwa jako usankcjonowanej prostytucji); tym bardziej może pachnieć nią związek starszego mężczyzny z młodszą kobietą; brak symetrii w pozycji mężczyzn i kobiet widać zarówno na przykładzie promiskuityzmu, jak i związków międzypokoleniowych; i chyba o tym systemowym braku równości jest (sarkastyczny) tekst Dunin -- a nie o "młodych laskach", które wiążąc się ze starszymi facetami ulegają patriarchatowi; to sytuacja bez wyjścia, zaaranżowana przez patriarchat: ze względu na systemową pozycję kobiet taki związek nie może być "po prostu" związkiem dwojga osób, tylko nieuchronnie wpada w pewien schemat, "zawsze pachnie prostytucją"
ps kimkolwiek jestem, oczywiście  |
|
|
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
|
|