STOP GWAŁTOM
[STOP GWAŁTOM]
Plakat autorstwa © Rodchenko & Stepanova Archive, DACS, RAO, 2011 udostępniony Feminotece przez organizację Rape Crisis Scotland
Jak możesz pomóc

"Przemoc ze względu na płeć jako problem i wyzwanie dla mężczyzn" Jackson Katz

"Jak wychowywać naszych synów i uczyć ich bycia mężczyzną?" Tony Potter

"Mężczyźni przeciwko przemocy seksualnej mężczyzn wobec kobiet" Jacek Fenderson

Mity i fakty na temat przemocy wobec kobiet

10 porad jak zapobiegać gwałtom

Jackson Katz
Przemoc ze względu na płeć jako problem i wyzwanie dla mężczyzn

Fragmenty książki „Paradoks macho” , która ukaże się nakładem wydawnictwa fundacji Feminoteka

Mężczyźni, którzy zachowują milczenie wobec przemocy dokonywanej przez innych mężczyzn – niezależnie od tego, czy zachowują to milczenie specjalnie, czy nie – stają się jej współsprawcami. Nasza wina nie polega na tym, że jesteśmy mężczyznami. Jesteśmy odpowiedzialni – dlatego, że jesteśmy mężczyznami – za to, czy zabieramy głos, czy też milczymy w sprawie przemocy, której sprawcami są inni mężczyźni. (...)

Męska przemoc wobec kobiet jest zjawiskiem powszechnym, głęboko zakorzenionym w naszych relacjach osobistych, społecznych i instytucjonalnych. Abyśmy potrafili zrozumieć przemoc i podjąć wspólną pracę nad przeciwdziałaniem jej, najpierw jest nam niezbędna osobista i zbiorowa introspekcja. Dla mężczyzn może to być szczególnie trudne, bowiem to na nich przede wszystkim spoczywa odpowiedzialność za problem, którego są sprawcami lub świadkami(...)

Mężczyźni ze wszystkich grup społecznych już dawno powinni wziąć na siebie odpowiedzialność za swoją rolę. Obecna sytuacja jest po prostu nie do zaakceptowania. Aby nastąpiła zmiana, konieczne jest, by mężczyźni i kobiety mogli wspólnie pracować nad rozwiązaniem problemu przemocy; odpowiedzialność za to leży przede wszystkim po stronie mężczyzn. W końcu, jeśli chodzi o gwałty, bicie, wykorzystywanie seksualne i molestowanie, sprawcami są przede wszystkim mężczyźni – w każdym razie według tych radykalnych feministek, które przejęły kontrolę nad FBI. Musimy wreszcie rozstać się z koncepcją, zgodnie z którą głośne wypowiadanie powszechnie znanych prawd stanowi atak na mężczyzn. W naszym społeczeństwie mamy potworny problem z przemocą wobec kobiet, przy czym w znacznej większości przypadków sprawcami tej przemocy są właśnie mężczyźni. (...)

Nie chodzi mi o to, aby winić Amerykanów żyjących w XXI wieku za tysiące lat seksizmu i patriarchalnej opresji. Nie ma powodu, by ktoś czuł się winny tylko dlatego, że się urodził mężczyzną. To byłoby głupie. Jeśli ktoś ma się czuć winny, to z powodu tego, co zrobił lub czego zaniedbał, a nie z powodu przypadkowej przynależności do tej lub innej płci. (...)

Niektóre z najwspanialszych rzeczy w historii tego kraju działy się właśnie wówczas, gdy do głosu dochodziło przekonanie, że w walce o równość nie do przecenienia jest rola członków grupy dominującej. Tak było na przykład w ruchu abolicjonistycznym: w wieku XIX wielu białych, niezależnie od tego, czy kierowały nimi pobudki religijne, czy świeckie przekonania, zrozumiało, że o ile nie zaczną działać na rzecz zniesienia „szczególnej instytucji” niewolnictwa, będą odpowiedzialni za jej trwanie. Podobnym typem wrażliwości i odwagi wykazało się wielu radykalnych białych studentów i białych liberałów, którzy w latach 50. i 60. odegrali ważną rolę w ruchu na rzecz praw obywatelskich. Nie przypadkiem wiele z tych osób rasiści oskarżali o uleganie poczuciu winy i akceptowanie „winy białych”.

Moje wieloletnie doświadczenie – a także wiele prób i błędów – nauczyło mnie, że jeśli celem jest inspirowanie mężczyzn, żeby coraz liczniej włączali się w działania na rzecz zmian, nie wystarczy po prostu mówić im, że mają przestać źle postępować. Taki przekaz z pewnością wywoła reakcję obronną. Reakcja obronna stanowi w gruncie rzeczy jedną z najpoważniejszych barier utrudniających angażowanie się mężczyzn w sensowną debatę na temat przemocy ze względu na płeć. Mówiąc wprost, zdumiewająco wielu mężczyzn, którzy sami nie stosują przemocy, nie potrafi słuchać o rzeczach, jakie inni mężczyźni robią kobietom i nie mieć przy tym poczucia, że to ich się tutaj oskarża.(...)

Wiele kobiet (i niektórzy antyseksistowscy działacze płci męskiej) spodziewa się wrogiej reakcji obronnej; dlatego zdarza się, że rozmawiając z mężczyznami na trudne tematy, takie jak gwałt, molestowanie czy przemoc w relacjach intymnych, stosujemy autocenzurę. Kobiety często uznają, że nie warto konfrontować się z mężczyznami, z którymi łączą je zawodowe lub prywatne relacje. Koszt związany ze złym samopoczuciem i napięciem byłby zbyt wysoki. I tak właśnie wiele rzeczy pozostaje niedopowiedzianych. Co więcej − ponieważ reakcja obronna kłóci się z krytycznym myśleniem, mnóstwo mężczyzn jak ognia unika tematu płci, władzy i przemocy, choć mogliby odnieść wielkie korzyści, gdyby poczytali i przemyśleli dziesiątki znakomitych akademickich i popularnych opracowań dotyczących tej problematyki. I tak oto wiele rzeczy pozostaje nieprzeczytanych.

Jeśli u mężczyzn pojawia się reakcja obronna, bynajmniej nie musi to znaczyć, że zachowują się irracjonalnie. Niektórzy naprawdę mają na sumieniu jakieś dawne (lub obecne) naganne czyny. Nie ma co owijać w bawełnę: w naszym społeczeństwie żyją miliony mężczyzn, którzy (słusznie) odbierają skierowane do mężczyzn wezwania do przeciwstawienia się przemocy ze względu na płeć jako krytykę odnoszącą się bezpośrednio do ich własnego zachowania. Wielu mężczyzn reaguje wrogo i niechętnie na każdą wzmiankę o przemocy ze względu na płeć, ponieważ ma powody, żeby chcieć się bronić. Jedynym sposobem, żeby nie wywoływać u tych mężczyzn reakcji obronnej, byłoby nigdy nawet nie wspominać przy nich o tym problemie. (...)

My, mężczyźni, którzy prowadzimy dla innych mężczyzn zajęcia na temat przemocy wobec kobiet, na ogół wierzymy, że gdyby tylko więcej facetów wiedziało to, co wiemy my, większość by się przebudziła – tak jak my niegdyś – i coś z tym zrobiła. Ostatecznie przecież do pewnego momentu my także byliśmy ślepi na rzeczywistość. Coś zmieniło naszą świadomość. Wielu z nas, którzy w latach70., 80. i 90. XX w. uczyliśmy się o tych kwestiach na kampusach uczelni, przeżyło coś, co wyrwało nas ze stanu samozadowolenia, co zmusiło nas do uświadomienia sobie, że męska przemoc lub lęk przed nią nie są abstrakcyjnym problemem społecznym, ale stałym elementem życia kobiet z naszego otoczenia.

Być może tym „czymś” mogło być ujawnienie przez dziewczynę, jak została skrzywdzona w poprzednim związku. Albo też katalizatorem zmiany stał się jakiś tekst przeczytany w ramach zajęć z socjologii lub psychologii. Być może chodzi o szok, którego doznaje się, słysząc po raz pierwszy często powtarzaną statystykę, zgodnie z którą jedna na cztery kobiety w ciągu swojego życia zostaje zgwałcona lub pada ofiarą próby gwałtu. Dla niektórych mężczyzn momentem przełomu mógł być ten, gdy staliśmy w chłodnym wieczornym powietrzu na wiecu „Odzyskać Noc”, słuchając naszych koleżanek, które, jedna po drugiej, z determinacją podchodziły do mikrofonu, aby opowiadać, jak zostały wykorzystane seksualnie przez swoich wujków lub zgwałcone przez byłych chłopaków. Dla niektórych z nas uświadomienie sobie, jak powszechne były tego typu doświadczenia dla kobiet w naszym pokoleniu, było takim szokiem i wzbudziło w nas taki gniew, że rzuciliśmy się w wir pracy nad zmianą świadomości i zachowań innych mężczyzn w nadziei, że uda się w końcu doprowadzić do radykalnego przełomu.

Jackson Katz
Edukator antyprzemocowy. Prowadzi antyprzemocowe szkolenia dla chłopców i mężczyzn(między innymi dla armii amerykanskiej). Były bejsbolista. Autor książki "The Macho Paradox" traktującej o męskiej przemocy wobec kobiet, która ukaże się nakładem fundacji Feminoteka.