STOP GWAŁTOM
[STOP GWAŁTOM]
Plakat autorstwa © Rodchenko & Stepanova Archive, DACS, RAO, 2011 udostępniony Feminotece przez organizację Rape Crisis Scotland
Jak możesz pomóc

"Przemoc ze względu na płeć jako problem i wyzwanie dla mężczyzn" Jackson Katz

"Jak wychowywać naszych synów i uczyć ich bycia mężczyzną?" Tony Potter

"Mężczyźni przeciwko przemocy seksualnej mężczyzn wobec kobiet" Jacek Fenderson

Mity i fakty na temat przemocy wobec kobiet

10 porad jak zapobiegać gwałtom

Tony Porter
Jak wychowywać naszych synów i uczyć ich bycia mężczyzną?

Dorastałem w New York City, pomiędzy Harlemem i Bronxem. Byłem chłopcem a chłopców uczy się, że mężczyzna musi być twardy, musi być silny, musi być odważny, dominujący - zero bólu, zero emocji, za wyjątkiem gniewu - i oczywiście zero strachu; że to mężczyźni rządzą, co oznacza, że kobiety nie, że mężczyźni prowadzą, a wy tylko macie słuchać i robić co powiemy; że mężczyźni są lepsi, kobiety są gorsze; że mężczyźni są silni, kobiety są słabe; że kobiety są mniej warte, są własnością mężczyzn i są przedmiotem, zwłaszcza obiektem seksualnym. Później dowiedziałem się, że to jest zbiorowe uspołecznianie mężczyzn, lepiej znane pod nazwą „stereotyp mężczyzny”.

Widzicie, ten stereotyp mężczyzny ma w sobie wszystkie składniki tego jak definiujemy co to znaczy być mężczyzną. Chcę również powiedzieć, że bez wątpienia są pewne wspaniałe, wspaniałe, absolutnie cudowne aspekty bycia mężczyzną. Ale jednocześnie są i takie, które są totalnie wynaturzone. I naprawdę musimy zacząć kwestionować, przyglądać się i naprawdę wejść w proces dekonstruowania, przedefiniowania tego, co przywykliśmy uznawać za męskość.

Oto moja dwójka dzieci w domu, Kendall i Jay. Mają po 11 i 12 lat. Kendall jest 15 miesięcy starszy niż Jay. Był taki okres kiedy moja żona, na imię jej Tammie, i ja, byliśmy naprawdę bardzo zajęci i rach ciach trach: Kendall i Jay. (Śmiech) A kiedy mieli po jakieś pięć i sześć lat, cztery i pięć, Jay przychodziła do mnie czasem, przychodziła z płaczem. Nieważne dlaczego płakała, mogła mi wejść na kolana, mogła mi usmarkać cały rękaw, i po prostu wypłakać się, wypłakać się na całego. Tatuś jest z tobą. Już dobrze, tylko to się liczy.

A z drugiej strony Kendall - tak jak mówiłem, on jest starszy od niej tylko o 15 miesięcy - kiedy on przychodził do mnie z płaczem, to tak, jakby w momencie kiedy usłyszałem jego płacz włączał się alarm. Dawałem chłopcu może jakieś 30 sekund, co oznacza, że kiedy do mnie podchodził, ja już mówiłem coś w rodzaju: „Dlaczego płaczesz? Głowa do góry. Spójrz na mnie. Wytłumacz mi co jest nie tak. Powiedz mi co jest nie tak. Nie rozumiem cię. Dlaczego płaczesz?” I przez własną frustrację swoją rolą i odpowiedzialnością stworzenia go jako mężczyzny, żeby pasował do tych wytycznych i tych struktur definiujących stereotyp mężczyzny, przyłapywałem się na tym, że mówię coś w rodzaju: „Idź do swojego pokoju. No idź, idź do swojego pokoju. Usiądź, pozbieraj się do kupy i wróć to pogadamy kiedy już będziesz mógł ze mną porozmawiać jak --” Co? (Widownia: Mężczyzna.) „jak mężczyzna.” A on ma pięć lat. Aż stopniowo nabierając mądrości życiowej, powiedziałem sobie w końcu: „Mój Boże, co jest ze mną nie tak? Co ja robię? Dlaczego to robię?” I wracam myślami do przeszłości. Wracam myślami do swojego ojca. Był w moim życiu czas, kiedy nasza rodzina przeżyła bardzo bolesne doświadczenie. Mój brat Henry zmarł tragicznie kiedy obaj byliśmy nastolatkami. Tak jak mówiłem, mieszkaliśmy w New York City. W tamtym czasie mieszkaliśmy na Bronx'ie. A pogrzeb odbył się w miejscu zwanym Long Island, około dwie godziny drogi od miasta. Kiedy przygotowywaliśmy się do powrotu z pogrzebu, samochody zatrzymały się przy toalecie, żeby wszyscy mogli skorzystać i się ogarnąć przed długą drogą do miasta. W limuzynie zrobiło się luźno. Moja mama, moja siostra, moja ciocia, wszyscy wysiedli, ale mój ojciec i ja zostaliśmy w limuzynie. I jak tylko kobiety wysiadły wybuchnął płaczem. Nie chciał płakać przy mnie. Ale wiedział, że nie da rady wytrzymać do powrotu do miasta, i lepiej, żeby trafiło na mnie niż gdyby miał sobie pozwolić na wyrażenie swych uczuć i emocji przy kobietach. A mowa o człowieku, który 10 minut wcześniej właśnie złożył swego nastoletniego syna do grobu - coś, czego nawet nie potrafię sobie wyobrazić. Najbardziej utkwiło mi w pamięci to, że przepraszał mnie za to, że przy mnie płacze. A jednocześnie, chwalił mnie również, dodając mi otuchy za to, że nie płaczę.

Doszedłem do wniosku, że ten strach, który mamy jako mężczyźni, ten strach, który aż nas paraliżuje, robiąc z nas swoich zakładników bierze się z tego stereotypu mężczyzny. Pamiętam rozmowę z 12-letnim chłopcem, piłkarzem, kiedy zapytałem go: „Jak byś się poczuł, gdyby przy wszystkich graczach twój trener ci powiedział, że grasz jak dziewczyna?” No i spodziewałem się, że powie coś jak byłbym smutny, byłbym wściekły, byłbym zły, albo coś w tym rodzaju. Ale nie, ten chłopiec powiedział do mnie: ten chłopiec powiedział do mnie: „To by mnie zniszczyło.” Wtedy powiedziałem sobie: „Boże, jeśli zniszczyłoby go nazwanie dziewczyną, to czego my go uczymy na temat dziewczynek?”

Przypomniały mi się czasy kiedy miałem około 12 lat. Dorastałem w blokach ubogiej dzielnicy wielkiego miasta. W tamtym czasie mieszkaliśmy na Bronxie. A w budynku obok mieszkał gościu zwany Johnny. Miał około 16 lat, a my wszyscy mieliśmy około 12 lat - młodsi kolesie. I on spędzał czas z nami wszystkim młodszymi od niego koleżkami. Ten gościu, nie było z niego nic dobrego. To był taki dzieciak, że rodzice się zastanawiali: „Co ten 16-letni chłopak robi z tymi 12-letnimi chłopcami?” I faktycznie dużo czasu spędzał na kombinowaniu. To był dzieciak z problemami. Jego matka zmarła po przedawkowaniu heroiny. Wychowywała go babcia. Ojca nie było. Jego babcia pracowała na dwa etaty. Był często sam w domu. Ale muszę wam powiedzieć, my małolaty, patrzyliśmy z podziwem na tego gościa. Był w porzo. Był super. Tak mówiły dziewczyny: „On jest w porządku.” Uprawiał seks. Wszyscy go podziwialiśmy.

Więc któregoś dnia, byłem na podwórku coś tam robiąc - bawiąc się po prostu, coś robiąc - nie pamiętam co. On wygląda przez okno, woła mnie na górę, mówi:„Hej, Anthony.” Kiedy byłem dzieciakiem mówili na mnie Anthony. „Ej, Anthony, chodź na górę.” Johnny woła to się idzie. Więc biegnę na górę. A on otwierając drzwi mówi do mnie: „Chcesz trochę?” Jakoś od razu wiedziałem o co mu chodzi. Ponieważ dla mnie dorastanie w tamtym czasie, i nasze relacje z tym stereotypem mężczyzny, to sprawiało, że chcesz trochę mogło oznaczać tylko jedną z dwóch rzeczy, seks albo narkotyki - a my nie braliśmy narkotyków. W tym momencie mój stereotyp, czy karta, karta stereotypu mężczyzny, była natychmiast w niebezpieczeństwie. Dwie sprawy: Po pierwsze, nigdy nie uprawiałem seksu. Jako mężczyźni nie mówimy o tym. Powiesz jedynie najbliższemu przyjacielowi, który przysiągł milczeć po grób, o pierwszym razie kiedy uprawiałeś seks. Przy wszystkich innych zachowujemy się tak jak byśmy uprawiali seks od drugiego roku życia. Nie ma pierwszego razu. (Śmiech) Ta druga rzecz, której nie mogłem mu powiedzieć, to że nie chciałem seksu. A to jeszcze gorzej. Bo zakłada się, że zawsze mamy ochotę. Kobiety są przedmiotami, zwłaszcza obiektami seksualnymi.

W każdym razie nie mogłem mu powiedzieć żadnej z tych rzeczy. Więc, jak mawiała moja mama, żeby nie przedłużać. Po prostu odpowiedziałem Johnny'emu: „Tak”. Kazał mi pójść do swojego pokoju. Poszedłem do jego pokoju. Na jego łóżku jest dziewczyna z sąsiedztwa o imieniu Sheila. Ma 16 lat. Jest naga. Jest, jak to dziś już umiem nazwać, chora psychicznie. czasem lepiej funkcjonująca, czasami gorzej. Mieliśmy cały wybór niewłaściwych przezwisk dla niej. W każdym razie Johnny właśnie skończył uprawianie z nią seksu. Tak naprawdę zgwałcił ją, ale sam powiedziałby, że uprawiał z z nią seks. Ponieważ, choć Sheila nigdy nie powiedziała nie, nigdy również nie powiedziała tak.

No i on proponuje mi możliwość zrobienia tego samego. Więc wchodzę do tego pokoju i zamykam za sobą drzwi. Ludzie, jestem przerażony. Stoję plecami do drzwi, żeby Johnny nie wtargnął do pokoju i nie zorientował się, że nic nie robię. I stoję tam na tyle długo, żeby wyglądało, że w sumie mogłem coś zrobić. Więc teraz już nie kombinuję co mam robić, tylko kombinuję jak mam wyjść z tego pokoju. No i w swojej 12-letniej mądrości, rozpinam rozporek spodni, wracam do dużego pokoju. A tam niespodzianka, kiedy byłem w pokoju z Sheilą, Johnny wrócił do okna i zawołał chłopaków na górę. Więc teraz duży pokój jest pełen kolesi. Tłok jak w poczekalni u lekarza. I pytają mnie jak było. A ja im mówię: „Było OK” I zapinam przy nich rozporek i kieruję się do drzwi.

Teraz mówię to wszystko z żalem, a i w tamtym czasie odczuwałem ogromne wyrzuty sumienia, ale byłem rozdarty, bo choć odczuwałem żal, byłem również podekscytowany, ponieważ nie zostałem przyłapany, ale wiedziałem, że źle się czuję w związku z tym co się wydarzyło. Ten lęk wydostania się poza stereotyp mężczyzny całkowicie mnie opanował. O wiele ważniejsze było dla mnie to co wiązało się ze mną i moją kartą męskiego stereotypu, niż to co wiązało się z Sheilą, i tym co jej się stało.

Bo widzicie, zbiorowo nas mężczyzn uczy się, że kobiety są mniej warte, uczy się nas postrzegać je jako własność i przedmiot mężczyzny. My widzimy to jako równanie, którego wynikiem jest przemoc wobec kobiet. My jako mężczyźni, dobrzy mężczyźni, zdecydowana większość mężczyzn działamy na bazie tego całego grupowego uspołecznienia. Niby nam się wydaje, że jesteśmy poza tym, ale w dużym stopniu jesteśmy częścią tego. Bo widzicie, musimy zrozumieć, że uprzedmiotowienie kobiet i traktowanie ich jako niewiele wartej własności mężczyzn to fundament, bez którego nie będzie przemocy. Więc w dużym stopniu jesteśmy zarówno częścią rozwiązania jak i problemu. Centrum zwalczania chorób mówi, że męska przemoc wobec kobiet ma rozmiary epidemii, i jest dla kobiet problemem zdrowotnym numer jeden zarówno w tym kraju jak i za granicą.

Więc szybko, chciałbym tylko powiedzieć, że to jest miłość mojego życia, moja córka Jay. Świat, o jakim marzę dla niej; jak chciałbym, żeby postępowali i zachowywali się mężczyźni? Potrzebuję was do tego. Potrzebuję was ze mną. Musicie pracować ze mną, a ja z wami nad tym, jak wychowywać naszych synów i uczyć ich bycia mężczyzną - że to w porządku nie być dominującym, że to w porządku mieć uczucia i emocje, że w porządku jest propagować równość. Że w porządku jest przyjaźnić się z kobietą i nic więcej, że to w porządku być sobą, że moje wyzwolenie, jako mężczyzny, jest powiązane z twoim wyzwoleniem jako kobiety.

Pamiętam, spytałem dziewięcioletniego chłopca: „Jakie byłoby twoje życie, gdybyś nie musiał trzymać się stereotypu mężczyzny?” Powiedział do mnie: „Byłbym wolny.”;

Źródło: Transkrypcja wystąpienia Tony'ego Portera na Ted Talks, grudzień 2010

Tony Porter
- amerykański edukator i aktywista, zdobył międzynarodowe uznanie za swój wkład na rzecz zakończenia przemocy wobec kobiet.